RAK
    Transfery. To już pewne. Apator chciał trenera GKM-u!

    Transfery. To już pewne. Apator chciał trenera GKM-u!

    1230 odsłon
    Transfery. To już pewne. Apator chciał trenera GKM-u!

    To trzeci rok pracy trenera Piotra Barona w Pres Grupie Deweloperskiej Toruń. Jeden z najlepszych fachowców w kraju jest ceniony za swoje działania, ale z jego poprzednikami bywało różnie. W Grodzie Kopernika często zmieniał się sztab szkoleniowy.

    Kościecha, wychowanek Apatora, po zakończeniu kariery podjął pracę w macierzystym klubie w charakterze trenera młodzieży. Najpierw współpracował z menadżerem Jackiem Gajewskim, a później z jego następcą, Jackiem Frątczakiem. Ich współpraca jednak się nie układała. W końcu doszło do rezygnacji z usług Kościechy. Jak sam po latach wspomina, było to burzliwe rozstanie.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    — Moja umowa kończyła się z końcem roku. Pamiętam, że na początku listopada powiedziałem do pani prezesowej (Ilony Termińskiej — dop. red.) "Pani prezes, musimy się spotkać, bo widzę, że się omijamy. Ja jestem ok, ale coś mi pani zawsze skręca". Usiedliśmy i powiedziała, że za dwa dni będzie ogłoszony konkurs na nowego trenera. Odpowiedziałem, że ok, pani klub, pani decyzja, przecież tutaj nikt nikogo nie trzyma — powiedział Kościecha w podcaście "Porozmawiajmy_o".

    Żużel. Robert Kościecha mógł wrócić do Torunia. Apator chciał go podebrać GKM-owi

    Coś innego jeszcze bardziej rozczarowało Kościechę. — Miałem umowę do końca grudnia. Nowym trenerem młodzieży został Karol Ząbik, któremu pogratulowałem. Zapytałem się pani Ilony, co mam dalej robić. Odpowiedziała, że bez świadczenia pracy wypłaci kontrakt za listopad i grudzień. Podpisałem kwitek i wziąłem ją na twardszą rozmowę z mojej strony. Tak ludzi się nie traktuje. Wiedziałem, że nasza współpraca wygaśnie — zdradził 48-latek.

    • Czytaj również: Koniec marzeń o hitowym transferze. Klamka już zapadła

    — Takich rzeczy się nie robi. Pani Ilona mogła powiedzieć "Robert, jest taka sprawa, mamy inną koncepcję". Nie byłoby żadnego problemu i byśmy się normalnie rozstali. Nasze rozstanie było dosyć burzliwe. Powiedziałem jeszcze jedną rzecz. Środowisko żużlowe jest bardzo małe, ale może przyjść taka chwila, że pani do mnie zadzwoni i będzie chciała zrobić ze mnie trenera. Co wtedy? Teraz mamy dobry kontakt, wszystko jest ok — dodał.

    Kościecha szybko trafił do GKM-u Grudziądz, gdzie przez wiele lat pracował z młodzieżą, a od sezonu 2024 jest trenerem pierwszej drużyny, osiągając z nią ogromne sukcesy (w poprzednim sezonie czwarte miejsce w PGE Ekstralidze). — Była próba chyba po trzech latach. Pani Ilona do mnie zadzwoniła. Akurat kończył mi się kontrakt w Grudziądzu. Był telefon, żebym przyjechał na rozmowy do Torunia. Trenerem był Robert Sawina. Miałem wziąć juniorkę i pomóc Robertowi z pierwszym zespołem — podsumował ten wątek Kościecha.

    • Czytaj również: Transfer reprezentanta Polski. Legendarny klub sam strzelił sobie w stopę?
    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?