
Przemysław Pawlicki w ostatnich tygodniach był silnie łączony z powrotem do Fogo Unii Leszno. — Wypłynięcie tej informacji jest nieprofesjonalne, jeśli wyszło to ze strony klubu. Ta dyskusja jest uderzeniem w Grzegorza Zengotę — komentuje w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet Rufin Sokołowski, prezes Unii w latach 1994-2004. Ostatnio sam Pawlicki oficjalnie zabrał głos w tej sprawie, twierdząc, że jeszcze z nikim nie doszedł do porozumienia na następny sezon.
Jeszcze kilkanaście dni temu Przemysław Pawlicki miał być pewniakiem do powrotu do macierzystego ośrodka. Reprezentant Polski ostatni raz zdobywał punkty dla Unii w... 2015 roku. — Jeśli wróci, to będę niezmiernie zadowolony. Nie może być tak, że jeszcze niedawno w Falubazie było więcej Leszczynian niż w Unii. Powoli to się jednak zmienia. Coś w Zielonej Górze nie gra, coś się popsuło — mówi Sokołowski.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
W sprawie 35-latka może zastąpić zwrot akcji, bo wzrosły jednak jego szanse na przedłużenie umowy w Zielonej Górze, gdzie startuje od sezonu 2023.
— Mam obawę, czy Pawlicki nie jest przymierzany w miejsce Janusza Kołodzieja, choć nie sądzę, że prezes Józef Dworakowski będzie chciał go zmienić. Jedynym rozwiązaniem jest zakończenie kariery przez zawodnika z przyczyn zdrowotnych. Piotr Pawlicki i Ben Cook zostaną, więc wychodzi na Zengotę — analizuje nasz rozmówca.
— Obecny skład jest zbudowany przez prezesa Piotra Rusieckiego. Okazuje się, że jest to bardzo dobra drużyna, ale z uwagi na zaistniałe wcześniej okoliczności, prezes Rusiecki nie może kierować klubem. Przyzwoity skład z szansami na medal przy dobrej dyspozycji w play-off. Największą radość sprawia mi dyspozycja Zengoty w ostatnich meczach — dodaje Sokołowski.
Były działacz wziął w obronę zawodnika Unii. — Na miejscu władz klubu nie powodowałbym nawet najmniejszego zwątpienia w Zengocie. Za chwilę losy sezonu będą się rozstrzygać, a chłopak może spodziewać się, że bez względu na osiągnięty wynik w play-off, i tak nie będzie miał miejsca w przyszłorocznym składzie. Nie jest to potrzebne Unii. Drużyna potrzebuje Zengoty z ostatnich spotkań — podkreśla.
— Wypłynięcie tej informacji (o rozmowach z Pawlickim — dop. red.) jest nieprofesjonalne, jeśli wyszło to ze strony klubu. Szkodzi drużynie. Jak mówiłem, Pawlicki nie będzie ani w miejsce młodszego brata, ani Cooka, ani Kołodzieja. Dyskusja jest uderzeniem w Zengotę, który idzie do góry. Przeciek jest błędem. Traktuję tego zawodnika jak Leszczynianina, mimo że urodził się w Zielonej Górze — podsumowuje Sokołowski.