RAK
    Tragedia na przeklętym korcie. Hubert Hurkacz wyjawił, co się wydarzyło

    Tragedia na przeklętym korcie. Hubert Hurkacz wyjawił, co się wydarzyło

    3160 odsłon
    Tragedia na przeklętym korcie. Hubert Hurkacz wyjawił, co się wydarzyło

    — Dalsza gra nie była możliwa, ale liczę, że to nic poważnego — przyznał załamany Hubert Hurkacz. Podczas pomeczowej konferencji prasowej opowiedział o dramatycznych kulisach swojego kreczu w starciu z Janem-Lennardem Struffem.

    Korespondencja z Londynu

    To miał być dzień, w którym Hubert Hurkacz zamelduje się w wymarzonym ćwierćfinale. Prowadzenie 2:0 w setach zwiastowało sukces, ale na korcie numer dwa znów rozegrał się dramat. Polak ostatecznie kreczował w piątym secie przy stanie 2:4, a niedługo po zejściu do szatni pojawił się na konferencji prasowej, by wyjaśnić powody swojej decyzji.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    Problemy zdrowotne 29-latka nawarstwiały się etapami. Po przegranej trzeciej partii musiał poprosić o pomoc fizjoterapeutę, który masował dolną część jego pleców. Prawdziwa katastrofa nadeszła jednak w czwartym secie, gdy pojawiły się ostre problemy z prawą stroną brzucha. Polak nie mógł serwować z pełną siłą i miał wyraźne problemy ze skrętem ciała.

    Hurkacz zdradził, że naciągnięcie mięśni zdarzało mu się już wcześniej, ale tym razem pechowo uderzyło w trakcie meczu przy zaledwie jednym, nieszczęśliwym ruchu.

    — Dalsza gra nie była możliwa, ale liczę, że to nic poważnego. Potrzeba chwili, aby to zdiagnozować i później obrać terapię — powiedział na gorąco Polak.

    Ból odbierał mu jednak wszelkie atuty i chęci do gry. — Cały czas dolegliwość się nasilała. Nie było szans, żebym grał, bo czułem się coraz gorzej. Liczyłem, że może coś się zmieni, ale później nie było już sensu — dodał ze smutkiem.

    Mimo ogromnego cierpienia długo nie chciał poddać meczu. W czwartym secie ugrał jeszcze pięć gemów, zaciskając zęby po każdej akcji. Zapytany o to, co trzymało go na placu gry w tak beznadziejnej sytuacji, odpowiedział wprost, wskazując na swój charakter.

    — Zawsze staram się walczyć na maksa, tyle ile mogę, aby dać sobie jak największe szanse — wytłumaczył.

    Sytuacja jest dla Polaka tym bardziej bolesna, że dramat rozegrał się na tym samym, pechowym korcie. To właśnie tam, dwa lata temu, doznał koszmarnej kontuzji kolana, która po operacji ciągnęła się za nim później przez półtora roku, skutecznie hamując rozwój jego kariery.

    Tegoroczny Wimbledon był dla Hurkacza dowodem na to, że wraca do swojej najwyższej dyspozycji na trawie. Przed starciem ze Struffem zagrał fantastycznie. Na otwarcie pokonał rozstawionego z numerem 11. Caspera Ruuda, następnie uporał się z Sebastianem Ofnerem, a w piątek na tym samym londyńskim korcie wyrzucił z turnieju Tommy'ego Paula.

    — Staram się dawać z siebie wszystko i wydaje mi się, że grałem tu całkiem dobrze. To po prostu nie był mój dzień — podsumował krótko i gorzko.

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era