
Maksym Drabik w tej chwili zajmuje odległe 23. miejsce w klasyfikacji najskuteczniejszych zawodników PGE Ekstraligi. Ten transfer na pewno nie był strzałem w dziesiątkę Bayersystem GKM-u Grudziądz. Kto mógł się jednak tego spodziewać, gdy podpisywano umowy na sezon 2026?
O słabych występach Drabika na torze w Grudziądzu wszystkie branżowe portale informowały jeszcze jesienią ubiegłego roku. Wówczas przedstawiciele GKM-u tłumaczyli, że żużlowiec przed sezonem otrzyma wystarczająco dużo czasu na lepsze poznanie nawierzchni i dopasowanie motocykli. Być może tak było, ale efektów za bardzo nie widać. Polak przy Hallera ma słabiutką średnią biegową — 1,643 (w dodatku sporo bonusów). Nieco lepiej punktuje na wyjazdach — 1,875. To wszystko daje mu średnią ogólną w wysokości 1,750.
Zjazd w porównaniu z poprzednim sezonem jest ogromny. W Innpro ROW-ie Rybnik Drabik był jedenasty w PGE Ekstralidze ze średnią biegową 2,136. — Drabik loty obniżył już od początku sezonu. Tutaj praktycznie nie było dobrych występów, jedynie przejawiał niezłą skuteczność na wyjazdach. No nie jechał dobrze. Wszyscy na niego liczyli, zwłaszcza kibice i działacze, a tu totalna klapa. Po prostu nie prezentuje się na miarę oczekiwań — tak syna Sławomira Drabika w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet ocenił Piotr Markuszewski, były legendarny zawodnik GKM-u.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Najmocniejszym ogniwem w zespole jest Wadim Tarasienko (10. średnia — 2,088). — Niektórzy zawodnicy mają dobrą formę. Tarasienko jak zawsze jest profesjonalnie przygotowany. Ostatnio pękł mu łańcuch, tego nie da się jednak przewidzieć. Tak samo, gdy np. rozleci się silnik czy zdarzy się coś innego. Złośliwość rzeczy martwych, coś takiego ma prawo się stać — zaznacza nasz rozmówca. — Na pewno nie chcę ganić Jepsena Jensena za występ w derbach z drużyną z Torunia. Przez cały sezon jedzie dobrze, jeden mecz nie czyni go słabym zawodnikiem. Doskonale wiemy, że urodziła mu się córeczka. Na pewno chłopak to przeżywał — dodaje.
Obok Drabika największym rozczarowaniem jest postawa Maxa Fricke'a (28. wynik — średnia 1,623) Australijczyk ma jeszcze gorszą średnią od Polaka, a mówimy przecież o żużlowcu z cyklu Grand Prix. — Każdy liczył na coś więcej. Fricke niestety już od zeszłego roku ma problemy. Trudno jest mi powiedzieć, czy aż tak bardzo nie może dograć tego sprzętu. W Anglii bardzo dobrze sobie radzi, jednak nie zamierzam porównywać tych lig, bo to zupełnie coś innego. Można domniewać, że w Polsce nie ma dopasowanego sprzętu — podsumowuje ekspert.