RAK
    To koniec piłki, jaką znamy. Tak wyglądało spotkanie w siedzibie FIFA

    To koniec piłki, jaką znamy. Tak wyglądało spotkanie w siedzibie FIFA

    1228 odsłon
    To koniec piłki, jaką znamy. Tak wyglądało spotkanie w siedzibie FIFA

    FIFA dopuściła do rozmów z osobą kompletnie niepowiązaną z zarządzaniem w futbolu. W ten sposób doceniła pomysł na rewolucję w piłce, która nigdy nie ujrzała światła dziennego. Tim Farrell ma innowacyjny i precyzyjny plan na to, jak na zawsze zastąpić dogrywki i konkursy rzutów karnych.

    Wszystkie ćwierćfinały zostały rozstrzygnięte w ciągu 90 minut, ale wystarczy cofnąć się do 1/8 finału MŚ, by odnaleźć najgorszy mecz fazy pucharowej. Szwajcaria długo męczyła się z Kolumbią i po bezbramkowym remisie lepsza okazała się dopiero w serii rzutów karnych.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    To sytuacje, do których od dawna dopuścić nie chce Tim Farrell. To człowiek niepowiązany z żadnymi strukturami piłkarskimi. Jest Australijczykiem i kibicuje miejscowemu Newcastle Jets z A-League. Jego planem jest całkowita eliminacja dogrywek i konkursów "jedenastek".

    FIFA wysłuchała planu na rewolucję w światowej piłce

    Problemem są pozbawione atrakcyjności dogrywki, które dodatkowo obciążają organizmy piłkarzy. Najwięcej do powiedzenia ma jednak w przypadku konkursu rzutów karnych, który jest według niego zbyt loteryjny. Co więcej, o wyniku decydują indywidualne błędy, często spowodowane wielką presją na jednym zawodniku. Nowe pomysły Farrell przedstawił już podczas spotkania w siedzibie FIFA.

    • Polecamy: Marciniak może wygrać los na loterii. Jest ratunkiem dla FIFA w MŚ 2026

    O zmianie myśli od 2008 r., gdy obejrzał serię "11" w finale Ligi Mistrzów między Chelsea a Manchesterem United. Uderzanie piłki z "wapna" nie kojarzy mu się z esencją piłki, czyli taktyką.

    "Zainspirowała go innowacja MLS, wprowadzona w latach 1996-2000, polegająca na rzutach karnych, w których napastnik rozpoczynał grę na połowie boiska i musiał pokonać bramkarza jeden na jednego" — pisze ESPN i dodaje, że Farrell chciałby podobnego zastosowania z uwzględnieniem dodatkowej postaci, czyli obrońcy.

    W ten sposób powstała koncepcja ADG, czyli "Attacker, Defender, Goalkeeper" [napastnik, obrońca, bramkarz]. Atakujący miałby rozpoczynać grę z piłką 32 jardy, czyli ponad 29,2 metra od bramki. Defensor znajdowałby się 10 jardów [9,14 m] od bramki, a w grze byłyby trzy scenariusze: faul, gol lub brak trafienia. W przypadku przewinienia dyktowany byłby tradycyjny rzut karny.

    Podobnie jak w przypadku strzelających, trener mógłby desygnować do obrony za każdym razem innego zawodnika. Nowe rozwiązanie uwzględnia także całkowitą rezygnację z dogrywek dwa razy 15 minut.

    "Współczynnik bramek we współczesnych rzutach karnych wynosi około 70 proc. W systemie Farrella wynosiłby on około 30 proc." — podaje dziennikarz ESPN.

    — Bramki trzeba byłoby naprawdę wywalczyć. Od zawodników nie oczekuje się, że będą strzelać gole. Nie będzie na nich tej presji, tej presji psychologicznej, żeby strzelać. Jeśli nie zdobędziesz bramki, po prostu część gry. Jeśli strzelisz, to fantastycznie — uważa Australijczyk.

    Wprowadzenie nowości obecnie byłoby łatwiejsze ze względu na możliwość wykorzystania nowych technologii. Farrell pomysł przedstawił FIFA jeszcze w 2010 r. "FIFA pobieżnie przyjrzała się jego propozycji, ale nie poszła dalej" — podsumowuje ESPN, a znany ze swojego pomysłu kibic odsłania teraz kulisy wizyty w Szwajcarii.

    — Myślę, że to było zaraz po MŚ w RPA i wielu ludzi było na wakacjach. Wszedłem do ogromnego holu. Nikogo tam nie było. Absolutnie nikogo. Spotkałem się z ówczesnym szefem sędziów. Korespondowałem z kimś innym, chyba z sekretarzem generalnym za czasów Seppa Blattera. Chyba powiedział szefowi sędziów: "ten facet będzie w mieście. Ma taki pomysł. Po prostu z nim porozmawiajcie". Szef sędziów, i wcale go nie krytykuję, nie chciał tam być i to jest w porządku — podsumowuje.

    Jak dotąd jednak nigdy nie została ona przetestowana na boisku. — Są trzy procedury [rozstrzygania dogrywek]: gole na wyjeździe, dogrywka i rzuty karne. Wszystkie mają swoje wady. Jedna [bramka na wyjeździe] zniknęła. Drugi prawdopodobnie wkrótce zniknie [dogrywki]. Wtedy zostaną nam tylko rzuty karne — mówi dziennikarzowi ESPN.

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?