
Prezydent USA Donald Trump pojawił się na finale mistrzostw świata. Oglądał mecz z loży honorowej wraz z Giannim Infantino. Amerykański przywódca ma w tym finale szczególną, ceremonialną rolę do odegrania.
Choć podczas tegorocznego mundialu uwaga mediów w dużym stopniu skupiała się na Donaldzie Trumpie, to prezydent USA nie pojawiał się na trybunach w żadnym ze 103 pierwszych meczów mistrzostw. Nie było go nawet na spotkaniach z udziałem kadry Stanów Zjednoczonych, to samo odnosi się do wiceprezydenta J.D. Vance'a.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Zgodnie z oczekiwaniami Trump pojawił się dopiero na finale mundialu Hiszpania — Argentyna. Zasiadł w loży honorowej obok prezydenta FIFA Gianniego Infantino, który od dawna starał się o przychylność amerykańskiego przywódcy.
Przyznał mu pokojową nagrodę FIFA, a podczas mistrzostw świata na życzenie amerykańskiego przywódcy kierowana przez niego organizacja zawiesiła karę zawieszenia dla napastnika Folarina Baloguna, tak by mógł wystąpić w meczu 1/8 finału z Belgią, co jednak nie pomogło jego drużynie, która odpadła z turnieju.
Trump zjawił się na meczu, bo dopiero teraz będzie mógł pełnić pierwszoplanową rolę, a to mu bardzo odpowiada. To on ma po meczu wręczać trofeum zwycięskiej drużynie. Tak samo było podczas Klubowych Mistrzostw Świata, gdy przekazał je piłkarzom Chelsea, a potem wraz z nimi celebrował ten sukces.
Trump lubi bywać na imprezach sportowych, był obecny na Super Bowl w futbolu amerykańskim, finale tenisowego US Open czy finałach ligi koszykarskiej NBA.