
Grzegorz Miętus zmarł nagle 4 lipca. W środę w Dzianiszu odbył się pogrzeb byłego reprezentanta Polski w skokach narciarskich. 33-latka pożegnali bliscy, znajomi i mieszkańcy Podhala. Na uroczystości pojawili się m.in.
Niespodziewana śmierć Grzegorza Miętusa poruszyła całe środowisko sportowe w Polsce. Były skoczek narciarski, który po zakończeniu kariery pracował jako trener, osierocił dwójkę dzieci.
W środę w Dzianiszu miało miejsce ostatnie pożegnanie Grzegorza Miętusa. Msza święta żałobna odbyła się w kościele parafialnym, a po niej nastąpiło odprowadzenie zmarłego na miejsce wiecznego spoczynku na miejscowy cmentarz.
Na pogrzebie oprócz rodziny Grzegorza Miętusa pojawili się przyjaciele, znajomi, a także mieszkańcy Podhala. Nie zabrakło kolegów ze świata skoków — m.in. Kamila Stocha, Dawida Kubackiego, Aleksandra Zniszczoła i Andrzeja Stękały.
"Wzruszającym momentem był list do Grzegorza, jaki odczytała jego żona. — Nie tak miało być — mówiła. Wspominała o synach, o tym, że Grzegorz zawsze był za nimi i ich wspierał. Obiecała, że będzie mu relacjonowała, jak chłopaki się rozwijają" — przekazała "Gazeta Krakowska".
Mateusz Kotowicz/REPORTER / East News
Pogrzeb Grzegorza Miętusa
W dniu śmierci męża Magdalena Prochot-Miętus opublikowała na Instagramie oświadczenie. "W związku z pojawiającymi się w mediach oraz w przestrzeni internetowej licznymi spekulacjami dotyczącymi śmierci Grzegorza Miętusa, apelujemy o zaprzestanie rozpowszechniania niepotwierdzonych informacji, domysłów i krzywdzących komentarzy" — napisała.
"Prosimy media o odpowiedzialność i rzetelność, a wszystkich użytkowników internetu o powstrzymanie się od komentowania i spekulowania na temat przyczyn śmierci. Uszanujmy prywatność rodziny i pozwólmy jej przeżywać żałobę w spokoju i godności. Największym wyrazem szacunku, jaki możemy dziś okazać, jest milczenie, empatia i powstrzymanie się od powielania niesprawdzonych informacji [...]" — zaapelowała.
Paweł Murzyn / East News
Pogrzeb Grzegorza Miętusa