
"To bilet, którego nie da się kupić za pieniądze" — tak The Athletic opisuje wejściówkę do Royal Box, czyli Królewskiej Loży na Wimbledonie. O surowych przepisach i skomplikowanych zasadach przekonał się już Lewis Hamilton. Brytyjski gwiazdor F1 nie został wpuszczony.
Dla wielu fanów tenisa oraz brytyjskiej rodziny królewskiej to miejsce, które uznawane jest za legendarne. Royal Box funkcjonuje na południowym krańcu kortu centralnego w Londynie od 1922 r. Już wtedy opisywano je jako miejsce rozrywki.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Gwiazdy z różnych branż cieszą się nie tylko kapitalnym widokiem na kort i najlepszych tenisistów. Korzystają także z dodatkowych atrakcji, takich jak napoje, które tradycyjnie serwowane są na słynnym balkonie, na którym odbywają się sesje z udziałem triumfatorów. Do tego zaproszeni mają szansę na skosztowanie lunchu, w tym homarów i łososia oraz tradycyjnej herbaty każdego popołudnia. Deser? Według "The New York Times" to najczęściej truskawki ze śmietaną w specjalnej odmianie "Driscoll Jubilee".
"To bilet, którego nie da się kupić za pieniądze, tylko zaproszenie, o które każdy może poprosić, ale którego może nie otrzymać, a jeśli nie założy odpowiednich butów, to nie wejdzie. A co z plusem? Najlepszy widok z sali na najsłynniejszy turniej tenisowy na świecie. Plus lunch" — ocenia dziennikarz The Athletic i przedstawia zasady tego wyjątkowego miejsca.
Od lat najwięcej mówi się o rygorystycznym dress codzie, który jest ściśle przestrzegany. Mężczyźni informowani są o tym, by założyli garnitur lub samą marynarkę z krawatem. W przypadku kobiet obowiązuje "strój popołudniowy", co oznacza, że spódnice odsłaniające kolana nie są mile widziane, podobnie jak stroje bez ramiączek.
Najgłośniejsze odmówienie wstępu wielkiej gwieździe to sytuacja z 2015 r. Lewis Hamilton nie został wpuszczony do Loży Królewskiej ze względu na to, że pojawił się przy londyńskim obiekcie bez marynarki lub choćby krawata. Organizatorzy zastali go ubranego w jaskrawą koszulę w kwiaty. O naruszeniu przepisów i zamknięciu drzwi przed kierowcą F1 mówił cały świat. Do tego chodziło przecież o wielki finał męskiej drabinki między Rogerem Federerem a Novakiem Djokoviciem.
Karwai Tang / Getty Images
Lewis Hamilton i Anna Wintour na Wimbledonie w 2018 r.
"Ze względu na nieszczęśliwe nieporozumienie dotyczące dress code'u, Lewis jest bardzo rozczarowany, że zabrakło go na finale" — ogłaszał wówczas rzecznik Hamiltona. O sytuacji było głośno także ze względu na fakt, że gwiazdor pochwalił się na X (wówczas Twitter), że udaje się do Royal Boxu.
Sytuację komentował m.in. Gary Lineker, uważając, że w ten sposób pokazano "Anglię jako najgorszą znaną z jej pompatycznych strojów".
— Wimbledon to nie plaża w Marbelli, to ważny turniej tenisowy — odpowiadał Alan Chalmers cytowany przez serwis WalesOnline.co.uk. To osoba, która od 1976 do 2015 r. pracowała jako ochroniarz na Wimbledonie i odpowiadała za bezpieczeństwo gwiazd i VIP-ów.
"Jestem zaskoczony, że ta wiadomość nie rozeszła się po świecie szybciej. To przykre, ale takie rzeczy się zdarzają. Mamy dress code, czyli marynarkę i krawat, i to wszystko. Musimy starać się utrzymywać wysokie standardy. Walczymy o nie od lat, więc ważne jest, abyśmy je monitorowali" — dodał.
Od lat w Loży Królewskiej oprócz najsłynniejszej brytyjskiej rodziny spotkać można takie gwiazdy jak Pep Guardiola, Bad Bunny, David Beckham, Kylie Minogue, Alex Ferguson czy odtwórcy Jamesa Bonda.