RAK
    Takiego zwycięstwa nie było od dawna. Tak zareagował trener Polaków

    Takiego zwycięstwa nie było od dawna. Tak zareagował trener Polaków

    1099 odsłon
    Takiego zwycięstwa nie było od dawna. Tak zareagował trener Polaków

    Tak łatwego zwycięstwa, jak w środę przeciwko Bułgarii (3:0), Polacy nie odnieśli od początku zmagań w tegorocznej Lidze Narodów! Biało-Czerwoni kompletnie zdemolowali swojego przyszłego grupowego rywala w mistrzostwach Europy, który to za kadencji trenera Nikoli Grbicia pokonał nasz zespół tylko raz.

    Trener Nikola Grbić od początku tegorocznej edycji Ligi Narodów zwraca uwagę na to, że w konfrontacji z reprezentacją Polski jej rywale prezentują swoją najlepszą grę. Patrząc na wyniki trudno się z tym nie zgodzić, bo nigdy wcześniej za kadencji serbskiego selekcjonera Biało-Czerwoni tak często nie gubili punktów jak w trwających rozgrywkach. Z dziewięciu dotychczasowych spotkań nasz zespół aż pięć rozstrzygał w tie-breaku, w tym dwa razy na korzyść rywali. Bez straty seta Polacy wygrali miesiąc temu przeciwko słabej wówczas reprezentacji Kuby, a na kolejną wygraną 3:0 czekali aż do środy!

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    Tego dnia w Chicago pokonali bez straty seta reprezentację Bułgarii, jednocześnie nie pozwalając jej zdobyć więcej niż 19 punktów w jednej odsłonie. Tak wysoka wygrana nie była oczywista, bo choć do USA trener Grbić zabrał najmocniej obsadzony skład z dotychczasowych, to tak samo zrobili też rywale. Co więcej trzeci turniej rundy interkontynentalnej jest też dla naszej drużyny konfrontacją ze ścisłą światą czołówką, bowiem przed nimi jeszcze spotkania z Brazylią, Francją i USA.

    Bułgarzy niczym nie zaskoczyli Polaków. Nie dość, że grali prosto, to jeszcze nieskutecznie, a po drugiej stronie czekał piekielnie skuteczny blok Biało-Czerwonych, którym zdobyli oni aż 13 punktów. W tym elemencie prym wiódł Bartłomiej Lemański (4 pkt blokiem). W ataku nie do zatrzymania byli za to skrzydłowi na czele z Barłomiejem Bołądziem i Wilfredo Leonem.

    - Najbardziej cieszy nasze dobre podejście do tego meczu i pełna koncentracja. Nie popełnialiśmy zbyt wielu błędów, może poza początkiem pierwszego seta, gdy pomyłki przytrafiały nam się w serwisie i ataku. Później wróciliśmy już do tej skuteczności, z jakiej jesteśmy znani. Łatwo prowadziło się ten mecz, gdy wszystko funkcjonowało tak, jak trzeba. Jestem bardzo zadowolony — mówił po meczu trener Polaków Nikola Grbić.

    Za jego kadencji był to szósty mecz o punkty z reprezentacją Bułgarii i piąty wygrany. Ta jedyna porażka z ekipą trenera Gianlorenzo Blenginiego przytrafiła się Biało-Czerwonym w ubiegłorocznej Lidze Narodów, także podczas trzeciego turnieju rundy interkontynentalnej. W środę w Chicago bułgarska drużyna, która będzie najmocniejszym rywalem Polaków w grupie podczas wrześniowych mistrzostw Europy, nie pokazała jednak niczego, co mogłoby zagrozić Biało-Czerwonym.

    Dwa mecze w 20 godzin! Mordercze tempo Polaków

    Ci swój mecz z Bułgarią rozegrali o godz. 12.00 czasu lokalnego, ale w kolejnych dniach ich grafik będzie jeszcze bardziej napięty. Od piątku Polacy rozegrają trzy mecze z rzędu, w tym jeden po zaledwie 20-godzinnej przerwie. Tak będzie w nocy z piątku na sobotę czasu polskiego, gdy o godz. 3.00 nasz zespół zmierzy się z Brazylią, a w sobotę o godz. 23.00 - z Francją. W nocy z niedzieli na poniedziałek Polacy zagrają z USA (godz. 3.00).

    - Ze względu na taki układ gier, w środę wieczorem po meczu część zawodników, którzy nie grali aż tyle w meczu, odbędzie jeszcze trening. Mieliśmy już w tej edycji Ligi Narodów sytuacje, gdy trzeba było rozegrać po trzy spotkania z rzędu i to gdy rozgrywaliśmy tie-breaki, więc jesteśmy gotowi na takie wyzwanie. Wiele będzie zależeć od rozwoju wydarzeń na boisku i tego, kto w jakim wymiarze będzie gotowy do gry — zapowiada trener Grbić.

    W środowym meczu przeciwko Bułgarii selekcjoner Polaków nie był zmuszony do sięgania do kwadratu dla rezerwowych. Wprowadzał jedynie chwilowe zmiany, dając szansę Kamilowi Semeniukowi, Marcelowi Bakajowi czy Kewinowi Sasakowi. Poza składem na to spotkanie znaleźli się Jan Firlej i Jakub Kochanowski, którzy są z zespołem w Chicago, ale wracają do rytmu grania po ostatnich kłopotach zdrowotnych.

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?