
Kolumbijczycy długo męczyli się ze Szwajcarami, a kolejne minuty tylko utwierdzały kibiców w przekonaniu, że jest to jeden z najgorszych meczów 1/8 finału mistrzostw świata. A tak przykrej niespodzianki nie spodziewali się kibice. Rekompensata nastąpiła w serii rzutów karnych, w której 4:3 wygrała Szwajcaria.
Helweci nie są drużyną, o której podczas tego mundialu mówi się za dużo. W końcu zaczęli od sporej wpadki (1:1) i podarowali Katarowi w fazie grupowej historyczny punkt. Po ograniu Bośni i Hercegowiny 4:1 i Kanadą 2:1 wygrali jednak grupę B.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
A później bramki Breela Embolo i Dana Ndoye przeciwko Algierii dały im awans do 1/8 finału i dopiero wówczas na Szwajcarów można było spojrzeć pod kątem zostania nieoczekiwanym "czarnym koniem" tego turnieju.
Swoją grupę K wygrała także Kolumbia i również uzbierała 7 punktów. Pokonanie Uzbekistanu (3:1) i DR Konga (1:0) było obowiązkiem, a po bezbramkowym remisie z Portugalią jasne było, że ekipa z Ameryki Południowej jest w stanie powalczyć z największymi.
W rywalizacji o ćwierćfinał wyraźnego faworyta nie było i niestety kolejne minuty nie wyłoniły drużyny, która bezsprzecznie zasługiwałaby na awans. Wystarczy przytoczyć indeks xG [spodziewanych bramek]. W pierwszej połowie Szwajcarzy zanotowali zaledwie 0,06 przy 0,25 rywali z Ameryki Południowej.
W 21. minucie Luis Diaz technicznym strzałem chciał pokonać Gregorego Kobla, ale bramkarz efektownie rzucił się do piłki. Do tego po błędzie defensorów z Kolumbii szansę miał Fabian Rieder, ale swoim uderzeniem był daleki od tego, by zaskoczyć Camilo Vargasa. Ten świetnie zachował się też po próbie Dana Ndoye.
W drugiej połowie trzeba było poczekać niemalże do upływu godziny gry, by Kobel został zmuszony do interwencji. I w tym przypadku Diaz był daleki od wyprowadzenia swojej drużyny na prowadzenie.
Brakowało klarownych okazji, a w pewnym momencie doszło do niebezpiecznej sytuacji. Służby medyczne musiały opatrzeć Vargasa i Breela Embolo. Golkiper, piąstkując piłkę, wpadł wprost w snajpera, a do rozstrzygnięcia po bezbramkowym remisie konieczna była dogrywka.
Jak informuje konto The xG Philosophy, "to był trzeci z najniższych meczów MŚ pod względem xG w historii (od 1966 r.)".
Tuż po wejściu na boisko Zeki Amdouni groźnie uderzał na bramkę Kolumbii, ale na wysokości zadania znów stanął Vargas. Najgroźniejszą okazję mieli jednak rywale po tym, jak fatalny błąd popełnił Granit Xhaka. Szansę niecelnym uderzeniem fatalnie zmarnował Jaminton Campaz.
O awansie zadecydowała seria rzutów karnych. Zaczęła Kolumbia, dla której nie pomylił się Quintero. Odpowiedział Xhaka, trafiając do siatki po palcach bramkarza. Aż w poprzeczkę trafił Sanches, a po trafieniu Amdouni Helweci prowadzili po dwóch seriach 2:1.
Campaz następnie zmieścił piłkę tuż pod ciałem bramkarza, a pomylił się Akanji. Radość Kolumbii nie trwała długo, bo pomylił się Hernandez, a kapitalna obrona Kobela wyłoniła wielkiego bohatera serii "jedenastek". Następnie do siatki trafił Itten, Diaz i Vargas. To oznaczało awans Helwetów.
"72 lata — to najdłuższa przerwa pomiędzy występami w ćwierćfinale mundialu w historii. Dłużej póki co czeka tylko Kuba - jedyny raz w 1/4 finału w 1938 r., 88 lat temu" — czytamy we wpisie Patryka Chyly.
W ćwierćfinale Szwajcaria zmierzy się z Argentyną, która po szalonym meczu pokonała Egipt 3:2. To spotkanie zaplanowane jest na niedzielę 12 lipca w Kansas City.