
Maroko pożegnało się z mistrzostwami świata w 1/8 finału, a internet obiegły sceny przedstawiające, jak tamtejsi piłkarze po ostatnim gwizdku podeszli do kibiców i dziękowali im za doping. O tym, co kilkanaście minut później zrobił Achraf Hakimi, piszą marokańskie media.
Na zeszłoroczny mundial Maroko przyjeżdżało w roli czarnego konia, kandydata do sprawienia sensacji. Tym razem było jednak inaczej. Lwy Atlasu pojawiły się w USA, Kanadzie i Meksyku jako pełnoprawny członek nieco szerszej światowej czołówki.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Ich ambicje sięgały wysoko, obejmując nawet przebicie czwartego miejsca z ostatniej imprezy, ale finalnie zakończyli turniej na 1/8 finału po porażce 0:2 z Francją.
Po ostatnim gwizdku wielu Marokańczyków mocno przeżywało porażkę, korzystając ze słów otuchy od innych kolegów. Nie rozpaczali jednak zbyt długo. Widać było, że towarzyszyło im poczucie, że rozegrali bardzo udany turniej. Podeszli też do trybun, by podziękować za wsparcie kibicom.
Specjalną misję wyznaczył sobie Achraf Hakimi. "Kapitan Maroka postawił sobie za punkt honoru spotkanie z kolegami z drużyny zaraz po meczu ćwierćfinałowym z Francją, który zakończył się porażką 0:2. Inicjatywa Hakimiego miała na celu podniesienie morale zawodników po rozczarowaniu związanym z odpadnięciem z turnieju. Dodawał im otuchy, chwaląc ich grę przez cały turniej i podkreślając, że ich osiągnięcia pozostają powodem do dumy dla marokańskich kibiców" — czytamy na łamach tamtejszych mediów.
"Kapitan namawiał swoich kolegów z drużyny, aby zapomnieli o odpadnięciu z turnieju i skupili się na nadchodzących wyzwaniach, podkreślając, że duch drużyny i wspólne zaangażowanie były jednymi z największych atutów zespołu podczas mistrzostw"— napisano dalej.