RAK
    Tak traktowany jest Gianni Infantino w czasie MŚ 2026. Mateusz Borek ujawnia

    Tak traktowany jest Gianni Infantino w czasie MŚ 2026. Mateusz Borek ujawnia

    722 odsłon
    Tak traktowany jest Gianni Infantino w czasie MŚ 2026. Mateusz Borek ujawnia

    — Z jednej strony sklejony uśmiech, a z drugiej nadęty gość — tak o Giannim Infantino mówi Mateusz Borek. Komentator TVP w USA przekonał się, jak traktowany jest w czasie mundialu przewodniczący FIFA. — Mówię: nie wierzę — tłumaczy Borek. Oto szczegóły.

    Od ćwierćfinałów mistrzostw świata Mateusz Borek, Jacek Laskowski oraz eksperci Grzegorz Mielcarski i Robert Podoliński komentują spotkania na antenie TVP bezpośrednio ze stadionów. Mogą w ten sposób zetknąć się z organizacją turnieju, który tak zachwalał Gianni Infantino. Rzeczywistość nie jest jednak tak kolorowa, jak kreuje ją przewodniczący FIFA. Borek opowiedział w "Kanale Sportowym" o sytuacji, jaka spotkała go przed meczem Norwegia — Anglia.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    Oto co robią w trakcie mundialu dla Gianniego Infantino

    — Schodziliśmy z murawy po prezentacji i skręciliśmy o jeden korytarz za wcześnie. W pewnym momencie spostrzegł nas amerykański ochroniarz. Tłumaczę mu, że mamy akredytacje, pomyliliśmy drzwi i już wychodzimy. O nas zatrzymał i mówi, żebyśmy się nie ruszali, bo zaraz musi tu przyjść jakiś jego przełożony i zweryfikować. Mówię mu, że przecież mam akredytację. Gdybym jej nie miał, to w ogóle bym nie mógł znaleźć się w tej części stadionu. Ale uparł się, że mamy stać i czekać. Po 2-3 minutach ponaglałem go, mówiłem, że mamy 25 minut do wejścia na antenę i chcielibyśmy pójść, bo nie wiadomo, ile ludzi czekać będzie na windę. A akurat na tym stadionie są one bardzo wąskie i trzeba było czekać 15-20 minut w kolejce, żeby wjechać do góry na stanowiska komentatorskie — tłumaczy komentator TVP.

    A to dopiero początek przeprawy z ochroniarzami. Nagle do pomieszczenia wparowała kolejna grupa, by ochronić... Infantino.

    — Przyszedł jakiś starszy misio z ochrony i powiedział, że wszystko jest w porządku. Mieliśmy już opuszczać ten korytarz, a tu nagle wielkie poruszenie, wpadło dziesięciu ochroniarzy i mówią: "proszę się cofnąć, nie ma przejścia przez cztery minuty". O co chodzi? Komuś coś się stało, a może piłkarze będą schodzić z rozgrzewki? Stoję dwie minuty, czekam jak pajac, a to wszystko po to, by mógł przejść Infantino z jakimś gościem. Mówię: nie wierzę — dodaje Borek.

    — Pamiętam Euro 2012, bo byłem blisko całego managementu turnieju i nie przypominam sobie sytuacji, by Platini czy Boniek potrzebowali kilku ochroniarzy, by przedostać się z jednego do drugiego miejsca na stadionie. Z jednej strony sklejony uśmiech, a z drugiej nadęty gość — podsumowuje Mateusz Borek na antenie "Kanału Sportowego".

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?