
— W mojej opinii jest jednym z najfajniejszych gości na tourze — tak o urazie Huberta Hurkacza zaczął mówić Jan-Lennard Struff. Na tym nie skończył.
Po dwóch setach nic nie zapowiadało takiego zwrotu akcji. Hubert Hurkacz grał jak natchniony i prowadził 2:0 z Jan-Lennardem Struffem. I wtedy Polaka dopadły problemy zdrowotne, które uniemożliwiły mu skuteczną rywalizację. W piątej partii przy stanie 2:4 dla rywala "Hubi" skreczował i w tak dramatycznych okolicznościach pożegnał się z Wimbledonem.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Niemiec, który po raz pierwszy w karierze awansował do ćwierćfinały wielkoszlemowego turnieju po meczu zwrócił się bezpośrednio do polskiego zawodnika.
— W pierwszej kolejności — wszystkiego dobrego dla Hubiego. W mojej opinii jest jednym z najfajniejszych gości na tourze. Szkoda, że tak to się zakończyło. To bardzo trudny moment — przyznał Niemiec.
Struff od trzeciej partii przejął inicjatywę na korcie, ale w piątej partii wydawało się, że Hurkacz złapał drugi oddech.
— Było bardzo trudno. Czułem, że w czwartym secie jego prędkości serwisu trochę spadły. Po tym, jak otrzymał pomoc, było bardzo różnie w piątym secie. Na otwarcie przełamał mnie po niewiarygodnych zagraniach. Musiałem pozostać w pełni skoncentrowanym — zakończył niemiecki tenisista.
W ćwierćfinale w Londynie Niemiec zagra z liderem światowego rankingu Jannikiem Sinnerem.