RAK
    Tak Rosjanie mogą rozpętać burzę w Polsce. "Niewiele potrzeba"

    Tak Rosjanie mogą rozpętać burzę w Polsce. "Niewiele potrzeba"

    885 odsłon
    Tak Rosjanie mogą rozpętać burzę w Polsce. "Niewiele potrzeba"

    — Niewiele trzeba, żeby to wszystko zapłonęło, więc musimy uważać w Polsce na prowokacje — mówi w Misji Sport Krzysztof Wiłkomirski. Prezes Polskiego Związku Judo i członek PKOl-u nakreśla konsekwencje, jakie mogą czekać nasz kraj po rekomendacji MKOl o przywróceniu Rosjan do świata sportu. Oto szczegóły.

    Międzynarodowy Komitet Olimpijski zarekomendował w ostatnim czasie przywrócenie Rosjan i Białorusinów wraz z ich narodowymi barwami do świata sportu. Decyzja ta wywołała ogromne poruszenie, ale niektóre organizacje podjęły już w tej kwestii odpowiednie kroki, np. FIVB przywrócił do światowego rankingu reprezentację Rosjan. Emocje powoduje również to, że w przyszłym roku MŚ siatkarzy mają odbyć się w Polsce.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    Dlatego nie wiadomo, czy impreza faktycznie dojdzie do skutku, jeśli warunkiem będzie wpuszczenie Rosjan. W Misji Sport odniósł się do całej sytuacji Krzysztof Wiłkomirski. — Cały czas patrzymy z punktu widzenia organizatora, którym jest Polska i u nas zorganizowanie dwutygodniowego pobytu Rosjan jest niezwykle trudne. Byłoby przecież mnóstwo Ukraińców, zresztą nastawienie większości Polaków jest zdecydowanie na nie — mówi.

    Prowokacje Rosjan i Ukraińców w Polsce? "Niewiele trzeba"

    — Natomiast myślę, że MKOl może powiedzieć: to nie organizujcie imprezy, zróbmy ją np. w Hiszpanii, a jeżeli nie w Europie, to w innym kraju. I myślę, że taki będzie argument. [...] Musimy pamiętać, że jeżeli to byłoby na terenie Polski, bo myślę, że inne kraje są mniej obciążone, to może dojść do prowokacji. Niewiele trzeba, żeby ktoś nawet niemieszkający w tej chwili w Polsce, przyjechał z Ukrainy i oblał coś farbą, albo podłożył bombę — dodaje.

    • Zobacz więcej: Polska pod ścianą. "Ultimatum". Mogą nam zabrać siatkarskie MŚ

    Prezes PZ Judo i członek PKOl-u jednoznacznie ostrzega przed tym, co może czekać Polaków. — Niewiele trzeba, żeby to wszystko zapłonęło, więc musimy uważać w Polsce na prowokacje. I myślę, że one byłyby z dwóch stron, bo bym się nie zdziwił, gdyby sami Rosjanie stworzyli prowokacje po to, żeby zaatakować czy nas, czy Ukraińców — kontynuuje Wiłkomirski w Misji Sport.

    • Nie przegap: Polska może dostać ultimatum przed MŚ. Wrze wokół Rosjan. "Rozmawialiśmy z ministrami"

    — Wszystko po to, żeby powiedzieć: proszę, nie szanują nas, przecież jesteśmy sportowcami, chcemy w imię zasad fair play rywalizować, a doszło do czegoś takiego. Dlatego nie zdziwię się, gdyby nawet sami Rosjanie doprowadzili do prowokacji, które potem politycznie i medialnie mogliby wykorzystywać — dodaje na koniec. Sprawa ta jest dynamiczna i zapewne w przyszłych tygodniach nadal będzie się rozwijać.

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?