
Przed meczem o trzecie miejsce z Francją Thomas Tuchel nie mógł liczyć na wsparcie kibiców. Gdy z głośników padło nazwisko szkoleniowca, na trybunach rozległy się gwizdy. Jak zauważa "The Sun", wcale nie musiały pochodzić tylko od sfrustrowanych półfinałem Brytyjczyków.
Słuchając głosów z angielskiego i francuskiego zespołu, trudno było uwierzyć, że jeszcze przed finałem kibice będą mogli liczyć na jakiekolwiek emocje. A jednak! Byliśmy świadkami znakomitego meczu, który Synowie Albionu zakończyli zwycięstwem 6:4 i sięgnęli po brązowy medal.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Pożegnania z turniejem w takim stylu zdecydowanie potrzebował Thomas Tuchel. Po półfinale z Argentyną na niemieckiego szkoleniowca spadła potężna fala krytyki. Fani zarzucali mu przesadne skupienie się na defensywie, wynikające ich zdaniem z tchórzostwa. Wielu domagało się nawet zwolnienia trenera.
Trudno zatem dziwić się, że gdy tuż przed meczem o brąz z głośników wybrzmiało nazwisko Tuchela, na trybunach rozległy się gwizdy. Jak zauważa "The Sun", wcale nie musiały pochodzić jedynie z ust Anglików.
Na meczu pojawiło się z pewnością wielu kibiców PSG, byłego pracodawcy Niemca. Choć szkoleniowiec odnosił z tym klubem sukcesy, nie stronił również od kontrowersji, więc z pewnością nie wszyscy pałali do niego sympatią.
Tuchel częściowo odkupił winy z półfinału, zdobywając z drużyną drugi medal w historii jej występów na mistrzostwach świata.