
Polscy siatkarze przypieczętowali awans do turnieju finałowego Ligi Narodów i mogą już być pewni, że za dwa tygodnie powalczą o obronę tytułu! W Chicago wygrali 3:0 z Brazylią, dla której spotkanie z Biało-Czerwonymi było ostatnią szansą na awans do najlepszej ósemki. Zwycięski mecz Polaków miał jednak punkt, w którym wszystko mogło się zmienić.
Polacy mają za sobą 10 spotkań w rundzie interkontynentalnej Ligi Narodów i na dwa mecze przed jej zakończeniem mogą być spokojni o udział w turnieju finałowym w Ningbo (29 lipca — 2 sierpnia). W dwóch poprzednich turniejach większość spotkań kończyli po tie-breakach, ale w trwającym turnieju w Chicago nie stracili jeszcze żadnego seta. Po deklasacji Bułgarów, w nocy z piątku na sobotę czasu polskiego ekipa prowadzona przez trenera Nikolę Grbicia pokonała Brazylię 3:0 (25:22, 28:26, 25:19).
Canarinhos przystąpili do tego spotkania z nożem na gardle, bowiem wygrana z Polską byłaby dla nich ostatnią szansą na awans do turnieju finałowego, ale nie zdołali osiągnąć swojego celu. Biało-Czerwoni nie byli aż tak pod ścianą, lecz stawka tego meczu również była dla nich podwójna. Polakom wygrana z kompletem punktów zapewniła bowiem awans do walki o medale w Lidze Narodów, którą w ubiegłym roku wygrali po raz drugi za kadencji Nikoli Grbicia.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
— Wiedzieliśmy, że Brazylijczycy wejdą w ten mecz mocno nabuzowani, dlatego, że dla nich była to ostatnia szansa, by powalczyć o awans do ósemki. Musieliśmy wytrzymać ten dobry początek z ich strony, a potem odskoczyliśmy im, budując bezpieczną przewagę już w pierwszym secie. W drugiej partii też mieliśmy kontrolę i zrobiło się gorąco w końcówce, ale przy naszej dobrej grze w każdym elemencie, udało się wyjść na prowadzenie — mówi libero Polaków Jakub Popiwczak, który w tym spotkaniu na dobrym poziomie utrzymywał przyjęcie.