
Iga Świątek — Emma Navarro to dzisiejszy pojedynek turnieju w Bad Homburgu. Amerykanka musiała wygrać pierwszy mecz, by zmierzyć się z Polką, a tuż po triumfie na trawiastym korcie nie ukrywała zaskoczenia po poznaniu kolejnej rywalki.
Nasza tenisistka meczem drugiej rundy turnieju rangi WTA 500 wraca do gry po 24 dniach przerwy. Ostatni raz pokazała się jeszcze na mączce w Paryżu, gdzie odpadła w 4. rundzie. Turniej na trawie ma być przetarciem przed Wimbledonem. Już wczoraj wyjaśniło się, z kim zagra pierwszy pojedynek.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Na trawiastym korcie w Niemczech Amerykanka była lepsza od Evy Lys i wygrała z zawodniczką gospodarzy wynikiem 7:6(6), 6:3. Zaraz po zwycięstwie podeszła do reporterki Canal+ Sport i dowiedziała się o tym, kto będzie jej kolejną rywalką.
— Wiesz z kim teraz zagrasz?
— Nie sprawdzałam
— To Iga Świątek
— A, kojarzę — wypaliła Navarro z niekłamanym zaskoczeniem.
W odpowiedzi usłyszała, że już raz pokonała byłą liderkę rankingu WTA podczas turnieju w Pekinie. Teraz nie widzi siebie na straconej pozycji.
— Każdego dnia może wydarzyć się wszystko. Tenis nie jest łatwy, ekscytuje mnie to wyzwanie. Mam nadzieję, że mi go rzuci, a ja temu sprostam — ocenia 25-latka z Nowego Jorku.
Kilka dni temu 24. rakieta świata wygrała finał turnieju w Nottingham z Marie Bouzkovą. Mimo to czuje, że jest dobrze przygotowana fizycznie do imprezy w Bad Homburgu. — Na pewno pomaga dużo snu i świadomość, że ciało i umysł są gotowe — twierdzi.
Porównała także korty z wysp do tych zza naszej zachodniej granicy. — Może jest nieco krótsza, nieco twardsza, ale to naprawdę dobre korty, ten jest w świetnym stanie — nie ma wątpliwości.
W rozpoczynającym się właśnie kolejnym etapie sezonu Świątek nie ma miejsca na potknięcia. Broni w nim aż 2325 punktów za ubiegłoroczny finał w Bad Homburg i triumf w Wimbledonie, a w rankingu WTA wyprzedzić może ją nie tylko Jessica Pegula. Na start trzeba pokonać Navarro. Relację ze spotkania ok. godz. 15.30 możesz śledzić w Przeglądzie Sportowym Onet.