
Gigantyczny sukces Naomi Osaki z ważnym polskim wątkiem! Japonka w wielkim stylu wyrzuciła z Wimbledonu Arynę Sabalenkę i pierwszy raz zagra w londyńskim ćwierćfinale. Sukces zawdzięcza Tomaszowi Wiktorowskiemu, którego nazwała właśnie "wielkim polskim facetem".
Podopieczna polskiego szkoleniowca wciąż nie straciła choćby seta w wielkoszlemowej rywalizacji. Zawodniczka z Azji wygrała pierwszą partię 6:2, a następnie doprowadziła Białorusinkę do furii. Białorusinka uderzała rakietą w głowę, a następnie pożegnała się z szansami na pierwszy triumf w Wimbledonie.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Zaraz po wielkim triumfie reporterka zapytała na korcie Osakę, dlaczego nagle zaczęła tak świetnie radzić sobie na trawiastych kortach. Tenisistka nie miała żadnych wątpliwości, że to zasługa Wiktorowskiego.
— To ten wielki polski facet. Wychwalam Tomasza. Wychwalam mój zespół. To mój najlepszy team wszech czasów. Tak dobrze się z nimi bawię i wiele się od nich uczę. Jestem im tak wdzięczna, że są ze mną w tej podróży — mówi poruszona Japonka. W tamtym momencie polski trener wstał i pomachał swojej zawodniczce oraz publiczności, która skierowała wzrok w kierunku boksu.
— Minęło dużo czasu, gdy znowu poczułam się dobrze na korcie — nie ukrywa Osaka po wielkim zwycięstwie w Londynie. Wcześniej doszła do finału w Bad Homburg, ale nie dokończyła go po kreczu.
W Niemczech oceniła pracę z Polakiem. — Myślę, że jako człowieka poznałam go już całkiem dobrze. Kiedy zaczęliśmy współpracę, wydawał mi się straszny — mówiła przed kamerami Canal+. Teraz ma jednak o nim inne zdanie.
— Doceniam wszystko, co wnosi do zespołu i bardzo cenię jego charakter. A jako trener ma świetną taktykę, świetne strategie, ale też bardzo uspokaja. Pozwala mi się skupić na sobie i wydaje mi się, że dużo lepiej się rozumiemy. Wie, kiedy jestem przytłoczona — oceniła.