Tak Mirra Andriejewa nazwała Maję Chwalińską. Wskazała jeden problem

    Tak Mirra Andriejewa nazwała Maję Chwalińską. Wskazała jeden problem

    1114 odsłon
    Tak Mirra Andriejewa nazwała Maję Chwalińską. Wskazała jeden problem

    Mirra Andriejewa w rozmowie z Canal+ Sport wróciła do finału Roland Garros, w którym pokonała Maję Chwalińską. Zdradziła, jak wyglądały jej przygotowania do finału oraz wyjawiła, przez co odetchnęła z ulgą tuż przed samym meczem. — Widać było, że wychodząc na kort i ja, i Maja jesteśmy zdenerwowane — zaczęła. A to nie wszystko.

    • Więcej informacji znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet

    Andriejewa pokonała Maję Chwalińską w finale Roland Garros, zdobywając swój pierwszy wielkoszlemowy tytuł. Rosjanka, która w decydującym meczu wykazała się dużą odpornością psychiczną, wróciła do tych wydarzeń w rozmowie z Canal+ Sport. Zdradziła również, jak wyglądały jej przygotowania do finału oraz jak ocenia grę na trawie.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    Przygotowania do finału i rola trenerki

    Rosyjska tenisistka w rozmowie z Canal+ Sport przyznała, że przed finałem odczuwała duży stres, jednak świadomość, że jej rywalka również jest zdenerwowana, pozwoliła jej nieco odetchnąć.

    — Conchita przygotowywała mnie przez dwa dni do finału. Widziała, że byłam zdenerwowana. Nigdy wcześniej nie grałam przeciwko Mai. Jej droga była niesamowita. Od kwalifikacji aż do samego finału. To też bardzo niewygodna rywalka, zwłaszcza na mączce. Widać było, że wychodząc na kort i ja, i Maja jesteśmy zdenerwowane. Trochę odetchnęłam z ulgą, że nie tylko ja się tu stresuję. Początek był trudny. Mocno wiało, obie miałyśmy problem z grą na optymalnym poziomie. Później u mnie coś kliknęło i już czułam się dobrze na korcie. Chciałam być agresywniejsza, narzucać własny tenis — powiedziała Andriejewa.

    Teraz czas na korty trawiaste

    Po zakończeniu turnieju w Paryżu tenisowy cykl przeniósł się na korty trawiaste. Andriejewa, podobnie jak Iga Świątek, nie zdołała przejść dalej niż do drugiej rundy turnieju WTA 500 w Bad Homburg, gdzie przegrała z Jekateriną Aleksandrową. Mimo tego Rosjanka zapewniła, że nie ma problemu z grą na trawie.

    — Po finale miałam cztery dni wolnego. Gdyby to ode mnie zależało, wzięłabym tydzień, może nawet więcej, ale wiedziałam, że to niemożliwe. Musiałam przygotować się do gry na trawie, także te cztery dni musiały wystarczyć. Czułam się po nich dobrze. Trawa jako nawierzchnia jest bardzo nieprzewidywalna, a przejście na nią z mączki jest bardzo trudne. Jednak zawsze lubiłam grać na obu. Tęsknię czasem za trawą, bo mało na niej gramy w trakcie sezonu — dodała.

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Stanowski

    Co dzisiaj majstrujemy do sekcji RAK LIVE?

    Stanowski