RAK
    Tak Leo Messi zachował się po ostatnim gwizdku. Kamery wszystko pokazały

    Tak Leo Messi zachował się po ostatnim gwizdku. Kamery wszystko pokazały

    3603 odsłon
    Tak Leo Messi zachował się po ostatnim gwizdku. Kamery wszystko pokazały

    Po zakończeniu półfinału MŚ, w którym Argentyna wywalczyła drugi z rzędu finał piłkarskich mistrzostw świata, wszystkie oczy zwrócone były na Leo Messiego. Gdy sędzia spotkania zagwizdał po raz ostatni, kapitan Albicelestes uklęknął na murawie i kilkakrotnie zacisnął pięści w geście zwycięstwa. Natychmiast ruszyli do niego koledzy z zespołu.

    Anglia objęła prowadzenie w 55. minucie po golu Anthony'ego Gordona. Później jednak drużyna Thomasa Tuchela cofnęła się do obrony i za wszelką cenę starała się utrzymać przewagę. To jej się nie udało. W 85. minucie Enzo Fernandez wyrównał na 1:1, a w 92. minucie Lautaro Martinez strzelił zwycięskiego gola. Przy obu trafieniach asystował Messi.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    Synowie Albionu w ostatnich minutach próbowali jeszcze odwrócić losy rywalizacji i rozpaczliwie szukali bramki na 2:2. Obrońcy mistrzowskiego tytułu nie pozwolili już jednak wydrzeć sobie awansu do wielkiego finału.

    Leo Messi nie wytrzymał. Szał radości po awansie do finału MŚ 2026

    Gdy arbiter zagwizdał po raz ostatni, kamery natychmiast skierowały się na Messiego. Kapitan Argentyńczyków uklęknął na murawie i kilkukrotnie zacisnął pięści w geście triumfu. Po chwili ruszyli do niego koledzy z zespołu.

    Krótko po tym 39-latek głośno wykrzyczał "vamos" i cieszył się, wypatrując bliskich na trybunach. Następnie podziękował za grę rywalom, w tym kapitanowi Anglików, Harry'emu Kane'owi, i wspólnie z kolegami z reprezentacji oraz liczną grupą argentyńskich kibiców zasiadających na trybunach rozpoczął świętowanie.

    Świętowanie trwało kilkadziesiąt minut, a piłkarze Lionela Scaloniego długo nie opuszczali murawy, ciesząc się z drugiego z rzędu finału mundialu.

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?