
FIFA kompletnie zaskoczyła. W sieci wrze po tym, jak do pracy przy finale wyznaczyła Slavko Vincicia. Ale to nie jedyny ruch w sprawie meczu o złoto.
Nietrudno domyśleć się, że decyzje FIFA nie są podyktowane jedynie sportowymi argumentami. W grę przy wyborze sędziego dochodzą także takie czynniki jak kraje występujące w finale czy kwestie strategiczne.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Padło na Slavko Vincicia, a jeden z ekspertów pisze wprost, że pominięcie Szymona Marciniaka to wypadkowa rozgrywki na linii FIFA — UEFA. Problem w tym, że to nie Polak był ostatnio faworytem, a sędzia z Jordanii.
Organ zarządzany przez Pierluigiego Collinę zdecydował się go docenić, ale tylko wywołał dyskusję na temat fatalnego zarządzania.
"Adham Makhadmeh będzie czwartym sędzią finału MŚ pomiędzy Hiszpanią a Argentyną. FIFA nagradza genialny turniej, jaki rozegrał jordański sędzia. Zdecydowanie, z dużą przewagą, był najlepszym sędzią mistrzostw świata" — analizuje bez żadnych wątpliwości Archivo VAR.
Wystarczy cofnąć się kilka dni wstecz, by zrozumieć, że FIFA, delegując go do pracy w roli sędziego technicznego, naraża się na śmieszność. To naprawdę był pewniak do tego, by biegać w finale na boisku w roli arbitra głównego.
"No cóż, finał marzeń. Mistrzowie Europy vs. Mistrzowie Świata. Europa vs. Ameryka Południowa. Sędzia pewnie z Azji. Wszystko wskazuje, że mecz dostanie odkrycie tego mundialu, czyli Adham Makhadmeh z Jordanii" — pisał były polski sędzia Marcin Borski. Takich głosów było więcej.
Przypomnijmy, że 39-latek prowadził cztery mecze tegorocznego mundialu. Zaczął podczas fazy grupowej meczem Hiszpania — Republika Zielonego Przylądka (0:0). Niecałe dwa tygodnie później wyznaczony był do spotkania Nowa Zelandia — Belgia (1:5). Po doskonałych decyzjach dostał także starcia w 1/16 finału (Anglia — DR Konga 2:1) i 1/8 finału (USA — Belgia 1:4).