
Conor McGregor nawet przed wejściem do oktagonu potrafi skraść całe show. Podczas oficjalnego face-offu przed galą UFC 329 w Las Vegas były mistrz dwóch kategorii wagowych UFC doprowadził do gorącej sceny, zrywając Maxowi Holloway'owi okulary. Publiczność oszalała.
Dla 37-letniego Irlandczyka będzie to pierwszy pojedynek od lipca 2021 r., kiedy w walce z Dustinem Poirierem doznał poważnego złamania nogi. Od tamtej pory więcej mówiło się o jego problemach poza oktagonem niż o sportowych planach.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
McGregor był bohaterem licznych kontrowersji, w tym spraw sądowych oraz naruszenia polityki antydopingowej UFC. Mimo to jego popularność wśród kibiców pozostaje ogromna.
Podczas ceremonii ważenia i face-offu fani wyraźnie stanęli po stronie "The Notorious". Holloway, który w 2013 r. przegrał z McGregorem jednogłośną decyzją sędziów, został wygwizdany przez publiczność. Irlandczyk natomiast zaprezentował dwa mistrzowskie pasy UFC, przypominając, że jako pierwszy zawodnik w historii organizacji jednocześnie dzierżył tytuły w dwóch kategoriach wagowych.
— Jestem podekscytowany, by pokazać, do czego zdolna jest ludzka determinacja, pragnienie i poświęcenie — powiedział McGregor, zapowiadając powrót na szczyt.
Powrót Irlandczyka odbywa się jednak w cieniu wydarzeń z ostatnich lat. W listopadzie 2024 r. został uznany winnym napaści na tle seksualnym w procesie cywilnym i zobowiązany do wypłacenia odszkodowania. W ubiegłym roku zakończył również 18-miesięczną dyskwalifikację za pominięcie testów antydopingowych.
Mimo kontrowersji UFC liczy na rekordowe zainteresowanie galą. Prezes organizacji Dana White zapowiada, że UFC 329 ma przynieść największe wpływy z biletów w historii federacji. Sam McGregor przekonuje, że do klatki wraca przede wszystkim z miłości do sportu.
— Zero podróży, zero korków, wokół mnie mnóstwo młodych, głodnych lwów, którzy marzą o tym, żeby być na moim miejscu — mówił o swoich przygotowaniach.
Walka McGregora z Hollowayem będzie wydarzeniem gali UFC 329. Jej początek w nocy z soboty (11 lipca) na niedzielę (12 lipca) o 3.00 polskiego czasu.