
Reprezentacja Argentyny wróciła z dalekiej podróży. Podopieczni Lionela Scaloniego byli bliscy przegrania meczu 1/8 finału mistrzostw świata z Egiptem 0:2, ale w końcówce zdołali wyjść na prowadzenie i wygrać go 3:2. Trener Argentyny nie krył radości po awansie do ćwierćfinału mundialu, a w rozmowie z dziennikarzami zdradził, jak nazywają go jego podopieczni.
Gdy fani Cristiano Ronaldo już cieszyli się z porażki drużyny Lionela Messiego, Argentyńczycy na chwilę przed końcem spotkania zaczęli odrabiać straty. Pierwszą bramkę dla Argentyny zdobył Cristian Romero w 79'minucie, kolejna padła po strzale Leo Messiego w 83' minucie, a zwycięstwo Albicelestes dał Enzo Fernandez (90+30'). Po końcowym gwizdku Argentyńczycy wpadli sobie w objęcia. Leo Messi zalał się łzami, a selekcjoner kadry też mocno się wzruszył.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
"Nie mogę nawet podnieść wzroku, przepraszam... Jestem bardzo wzruszony. Co za grupa zawodników, bracie! Wychodzę, pozwól mi..." — zaczął rozmowę z mediami trener Argentyńczyków.
"W szatni nazywają mnie »płaczkiem«. Nie obchodzi mnie to. Przeżyć te emocje, poczuć na nowo to, co czuliśmy, gdy graliśmy 20 czy 25 lat temu, to coś niesamowitego. Właśnie mówiłem zawodnikom, że zostałem trenerem, żeby doświadczyć tych emocji. To jeden z najlepszych momentów mojej karierze" — zaznaczył Lionel Scaloni.
"Skala dzisiejszego wyniku jest porównywalna z wieloma rzeczami, których doświadczyliśmy, ponieważ ta drużyna nigdy nie przestaje iść naprzód. [...] Kiedy robi się ciężko, dajemy z siebie wszystko" — dodał szkoleniowiec.
W ćwierćfinale mistrzostw świata Argentyna zmierzy się ze Szwajcarią. Mecz zaplanowano na 12 lipca, na godz. 3.00. Na relacje z piłki nożnej zapraszamy do Przeglądu Sportowego Onet.