
Maja Chwalińska wraca do wielkoszlemowej rywalizacji już na początku przyszłego tygodnia. To dla niej pierwsza taka sytuacja, gdy wkracza do gry po wielkim sukcesie. Polska tenisistka wszystko sobie zaplanowała.
Tuż po wielkim sukcesie, jakim było historyczne dojście do finału Roland Garros 2026, 24-latka postanowiła na odpoczynek. Nie zgłosiła się przed Wimbledonem do żadnego turnieju, ale najpierw musiała wypełnić liczne obowiązki medialne.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Następnie ruszyła na wakacje z przyjaciółkami. Pochwaliła się tym nawet w mediach społecznościowych. Kibice zwrócili uwagę, że wzięła ze sobą krzyżówki, czyli jeden z elementów, który pasuje do jej szczerego wizerunku.
Obecnie jest już na wyspach, a teraz poznaliśmy jej szczegółowy plan. — W poniedziałek Maja poleciała do Londynu. Zaplanowaliśmy to tak wcześnie właśnie po to, aby odciąć się od szumu medialnego w Polsce i na spokojnie przygotować do turnieju — ujawnia w rozmowie z WP SportoweFakty Aleksandra Musiał.
Menadżerka BKT Advantage Bielsko-Biała a prywatnie przyjaciółka Chwalińskiej nie ukrywa, że aktywności po Garrosie było multum. — Maja trenowała, ale miała też zobowiązania medialne, wizytę u ministra czy prezydenta Bielska-Białej. To zupełnie normalne rzeczy po sukcesie — przypomina.
Dlatego od początku tygodnia tenisistka oswaja się z trawą. Kibice oczekiwali na jakiekolwiek wieści na temat tego, co dzieje się z nią w Londynie. Pojawiły się nawet zdjęcia Polki i jej stroju. Internauci publikowali dowody z treningu z Petrem Hajkiem, podczas którego finalistka z Paryża wiele zdradziła swoim ubiorem. Wygląda na to, że współpracuje z firmą Lacoste.
Tuż przed meczem pierwszej rundy z Tajką Mananchayą Sawangkaewą weźmie udział w jeszcze jednej imprezie. By zagrać nieco więcej na trawie, przyjęła zaproszenie do udziału w ekskluzywnym, pokazowym turnieju The Boodles Tennis, rozgrywanym w angielskim Stoke Park.