RAK
    Tajne spotkanie Jakubasa z Bereszyńskim. Kulisy transferowego szału w Motorze

    Tajne spotkanie Jakubasa z Bereszyńskim. Kulisy transferowego szału w Motorze

    2284 odsłon
    Tajne spotkanie Jakubasa z Bereszyńskim. Kulisy transferowego szału w Motorze

    Motor Lublin rozkręca się na rynku transferowym, zaczął być konkretny, a my opisujemy kulisy najnowszych ruchów. Jednego z zawodników polecił Goncalo Feio, a w przyjście Bartosza Bereszyńskiego mocno zaangażował się Zbigniew Jakubas. Zaczęło się od telefonu byłego prezesa Legii i kolacji w Warszawie.

    Zawodnika z taką przeszłością, jak Bartosz Bereszyński — 207 meczami w Serie A, dwoma turniejami mistrzostw świata (2018, 2022) i jednym Euro (2021) — jeszcze w Motorze nie było. Namówienie go na przeprowadzkę po ponad dziewięcioletniej emigracji we Włoszech było skomplikowaną operacją, w którą mocno zaangażował się Zbigniew Jakubas. Bez niego pewnie nie byłoby transferu 59-krotnego reprezentanta Polski. A w ogóle zaczęło się od telefonu Bogusława Leśnodorskiego do Bereszyńskiego, który zaproponował mu spotkanie z Jakubasem.

    Bereszyński na kanale Foot Truck opowiedział o kulisach rozmów z miliarderem. Była połowa czerwca. W samolot z Włoch do Polski wsiadł bez specjalnych oczekiwań. Jeśli nawet z transferu do Motoru miało nic nie wyjść, to i tak nie zmarnuje czasu, bo pozna doświadczonego biznesmena.

    Bereszyński spotkał się w Warszawie na kolacji z Jakubasem i Leśnodorskim. Po dwóch godzinach były prezes Legii opuścił towarzystwo.

    Bartosz Bereszyński

    MARCIN BANASZKIEWICZ / newspix.pl

    Bartosz Bereszyński

    Piłkarz zaczął rozmawiać z właścicielem Motoru o warunkach kontraktu. I bardzo szybko się porozumieli. Bereszyński poprosił o dwa tygodnie do namysłu. Chodziło o ważną decyzję związaną z powrotem do Polski po prawie dekadzie spędzonej we Włoszech. Kraju, w którym Bereszyński i jego rodzina czuli się bardzo dobrze.

    • Polecamy także: Rewolucja w Motorze Lublin. Zbigniew Jakubas jedną decyzją wywołał huragan. Kulisy

    W Motorze podczas kolejnych rozmów z piłkarzem przekonali się o standardach, jakich doświadczył przez tyle lat życia we Włoszech. To wszystko chciał zachować po powrocie do Polski. Bardzo istotna była dla niego edukacja dzieci i znalezienie w Lublinie odpowiedniej szkoły. Klub w tym pomógł, bo od tego również zależał transfer.

    Mateusz Łęgowski zafascynował się Lublinem. W Motorze widzi większy potencjał niż gra o utrzymanie

    Z kolei prace nad sprowadzeniem Mateusza Łęgowskiego trwały dwa tygodnie, a przyspieszyły pięć-sześć dni przed podpisaniem kontraktu. Piłkarzowi zależało, by znaleźć klub, gdzie będzie mógł rzucić kotwicę i pograć dłużej. Ma 23 lata, a występował już w pięciu krajach — oprócz Polski w Hiszpanii, Szwajcarii, Turcji i we Włoszech.

    Otoczenie Łęgowskiego chwali determinację Motoru w realizacji tego transferu. Na ostatniej prostej temat domykał wiceprezes klubu Łukasz Jabłoński. Zapoznanie Łęgowskiego z Lublinem zaczęło się niefortunnie, bo przez korki podróż z Warszawy zajęła mu dwie i pół godziny (w piątek wieczorem wyjazd ze stolicy potrafi być uciążliwy), przez co trzeba było opóźnić kolację z dyrektorem sportowym Veljko Nikitoviciem. Wrażenie zrobił na nim wieczorny spacer po gwarnym Starym Mieście z ogródkami wypełnionymi gośćmi, przejście przez Bramę Krakowską czy górujący nad okolicą Zamek.

    • Polecamy także: Sekrety Legii. Weszliśmy tam, gdzie jest bezwzględny zakaz robienia zdjęć [REPORTAŻ]

    Łęgowski związał się z Motorem dwuletnią umową z opcją przedłużenia o rok. Kiedy odkładał długopis po podpisaniu kontraktu, Jabłoński zapytał z przygotowanym żartem:

    — Ufamy sobie?

    — Ufamy.

    — Bo zmieniliśmy warunki i kontrakt jest na pięć lat.

    — A my rozumiemy, że pensja z miesięcznej zmienia się w tygodniówkę — ripostował z uśmiechem Dariusz Kordyka, menadżer Łęgowskiego z agencji BMG Sport.

    Mateusz Łęgowski

    Radosław Jóźwiak / newspix.pl

    Mateusz Łęgowski

    Obie strony były w dobrych humorach: Motor, bo sprawnie przeprowadził transfer Łęgowskiego, z kolei piłkarz liczy na to, że znalazł miejsce, gdzie pogra dłużej i o coś więcej niż utrzymanie.

    Nowy gracz Motoru jest świeżo po ślubie, a wybór nowego klubu cieszy go też z tego powodu, że z Lublina do rodzinnej Brodnicy będzie miał cztery godziny.

    • Polecamy także: Kapitan GKS Katowice wyjawia, dlaczego w krytycznym momencie drużyna wstawiła się za Rafałem Górakiem

    Łęgowski mógł zostać w Turcji i wybrać nowy klub. Perspektywy? Walka o utrzymanie. Chciał poszukać czegoś ambitniejszego. Zaliczył już spadki z Salernitaną i Yverdon, a w zeszłym sezonie do ostatnich kolejek walczył z Eyupsporem o pozostanie w Super Lig. I choć wokół Motoru po ostatnich licznych odejściach piłkarzy zapanował niepokój, to akurat Łęgowski widzi w tym klubie większy potencjał niż gra o utrzymanie.

    Jeżeli w piłce pierwsze wrażenie gwarantowałoby, że zawodnik zaadoptuje się w nowym miejscu, a jego transfer będzie strzałem w dziesiątkę, to w Motorze mogliby być pewni, że z Łęgowskim trafili. Na dzisiaj jest wręcz entuzjastycznie nastawiony do występów w tym klubie. To jest jednak futbol. Potrafi rozpisać taki scenariusz, gdzie trudno przewidzieć zakończenie.

    Goncalo Feio polecił skrzydłowego Mariuszowi Misiurze. W Motorze bardzo szybo załatwili ten transfer

    Łęgowski w drużynie Mariusza Misiury ma grać jako środkowy pomocnik, a teraz priorytetem jest znalezienie defensywnego pomocnika. Odpadła kandydatura Svena Kohlera, który ostatnie pół roku grał w Grasshoppers Zurych. Motor ustalił z nim warunki kontraktu, był też dogadany na wykup ze szwajcarskiego klubu, ale sprawa się przeciągała. Dlatego wytypowany jest już nowy defensywny pomocnik, również cudzoziemiec. Motor chce go załatwić w ekspresowym tempie, bo jak wspominaliśmy — sprowadzenie piłkarza na tę pozycję to priorytet. Oprócz tego w Lublinie szukają środkowego obrońcy (lewa strona) oraz do rywalizacji drugiego defensywnego pomocnika i napastnika.

    Nowym skrzydłowym Motoru został Makan Aiko. 25-letni Francuz wiosną wystąpił w 18 meczach CD Tondeli, strzelił jednego gola i spadł z portugalskiej Primeira Ligi. W Tondeli prowadził go Goncalo Feio, były trener Motoru, który teraz polecił tego piłkarza Mariuszowi Misiurze. Nowy sztab szkoleniowy Motoru szybko przeanalizował grę skrzydłowego i dał zielone światło na transfer.

    Mariusz Misiura

    Weronika Morciszek / PressFocus /NEWSPIX.PL / newspix.pl

    Mariusz Misiura

    Motor wcześniej starał się o innego skrzydłowego, Olafa Kobackiego. Ostatecznie piłkarz związał się z Wisłą Płock, choć wydawał się przekonany do transferu na Lubelszczyznę. Jego otoczenie wskazuje, że decydująca okazała się zmiana trenera, bo Kobackiego podczas prezentacji przekonał Mateusz Stolarski i zawodnik chciał pracować właśnie z tym trenerem. Kiedy klub rozstał się z młodym szkoleniowcem, to i u Kobackiego ostygł zapał. Zdecydował się na Adama Majewskiego w Płocku. Motor też może sobie pluć w brodę, że temat Kobackiego mógł zamknąć szybciej, a nie przeciągać go do czterech tygodni.

    • Polecamy także: Legia zagrała z nami z tym transferem. Umniejszyła rolę Marka Papszuna

    Przy Aiko klub zadziałał inaczej. Szybciej. Gdy w sobotę pojawiła się szansa na sprowadzenie tego piłkarza, dwie godziny później w Motorze zdecydowali, że realizują ten transfer. Obawiano się powtórki z Kobackiego i przeciągnięcia negocjacji. W poniedziałek Aiko był już po badaniach lekarskich, a następnego dnia Motor ogłosił podpisanie kontraktu na dwa lata z opcją przedłużenia o rok.

    Często w negocjacje angażuje się Jakubas. Ci, którzy znają jego sposób przygotowań do transferów, opowiadają, że jest wymagający, drąży, a przed finalizacją żadne pytanie, żadna jego wątpliwość, nie może pozostać bez odpowiedzi. Trzeba być na to przygotowanym, gdy idzie się do niego z proponowanym transferem.

    Mariusz Misiura i Zbigniew Jakubas na meczu Motoru Lublin z Arką Gdynia

    Piotr Kucza / newspix.pl

    Mariusz Misiura i Zbigniew Jakubas na meczu Motoru Lublin z Arką Gdynia

    Motor chciał ściągnąć Ariela Mosóra, ale w tym przypadku się spóźnił. Piłkarz porozumiał się już z Koroną i nie zamierzał łamać ustaleń. Motor nie przedstawił mu żadnej oferty, nie doszło do rozmów o kontrakcie, bo temat w zarodku zdusił sam Mosór.

    • Polecamy także: Zuchwały plan właściciela Korony Kielce. Tak skusiła Patrika Hellebranda. Kulisy

    Zimą Motor starał się o Luqinhasa — z piłkarzem rozmawiał trener Stolarski, jak również Mariusz Misiura, który namawiał go na grę w Wiśle Płock. Ostatecznie Brazylijczyk wybrał wtedy Radomiak i pracę z Feio. Pół roku później okoliczności się zmieniły. Feio nie ma już w Radomiaku, Misiura przeniósł się do Motoru i wrócił do tematu Luqinhasa. Niechętnie na jego odejście patrzy trener radomskiej drużyny, Tomasz Kaczmarek. Nieoficjalnie mówi się, że lubelski klub musiałby zapłacić za 29-letniego pomocnika pół mln euro.

    Zbigniew Jakubas zdenerwował się na skład Motoru w ostatnim meczu sezonu. Bright Ede siedział na ławce

    O Brightcie Ede głośno zrobiło się rok temu, kiedy pojawiło się zainteresowanie Chelsea, a później Manchesteru United. Ostatecznie do transferu nie doszło, ale obrońcy trudno było odnaleźć się po całym zamieszaniu, co przekładało się na boisko. Boisko, gdzie znacznie częściej chciał go widzieć Jakubas.

    Bright Ede

    Mikołaj Barbanell / newspix.pl

    Bright Ede

    Stolarski co jakiś czas wystawiał Ede, ale znacznie częściej jego konkurenta, Herve Matthysa. Belg rozegrał cztery razy więcej minut (2154) niż Ede (600). W przedostatnim meczu sezonu dzięki przekroczeniu odpowiedniej liczby minut jego kontrakt automatycznie się przedłużył, co nie spodobało się Jakubasowi. Kurs ze Stolarskim już naprawdę stał się kolizyjny w ostatnim meczu sezonu z Legią, kiedy w podstawowym składzie na środku obrony wyszedł żegnający się z klubem Arkadiusz Najemski, a nie Ede. Motor przegrał 0:4, Ede wszedł z ławki na ostatnie 16 minut.

    • Polecamy także: Były trener Motoru przebiera w ofertach. Mógł grać o Ligę Mistrzów

    Od wtorku Ede jest piłkarzem Deportivo La Coruna, a Motor zarobi 6 mln euro. Hiszpanie byli bardzo konkretni, temat transferu zamknęli w cztery-pięć dni. Od niedzieli młody obrońca był już w Hiszpanii i przechodził testy medyczne.

    Herve Matthys może odejść z Motoru. Kontrakt zostałby rozwiązany

    Ede jest 13. piłkarzem, który tego lata odszedł z Motoru. W klubie zapewniają, że rewolucja była zaplanowana i przygotowana jeszcze z poprzednim szkoleniowcem. Z tych, których nie ma już w klubie, Stolarski chciał zatrzymać jedynie Ivana Brkicia, Bartosza Wolskiego i Sergiego Sampera.

    O Brkiciu w klubie wprost przyznają, że tego zawodnika stracili. Bramkarz nastawiał się na pozostanie w Lublinie, ale rozmowy o nowym kontrakcie trwały i trwały. Kiedy po Brkicia zgłosiła się Legia, stało się jasne, że Motor spadł w jego hierarchii na drugie miejsce.

    Motor stracił też Bartosza Wolskiego. W październiku negocjowano z nim warunki nowego kontraktu, ale rozmowy wstrzymano.

    — Podczas rundy jesiennej sam przyszedłem z propozycją przedłużenia umowy z Motorem. Zaczęliśmy rozmowy, ale później temat ucichł. Gdy inne kluby dowiedziały się, że Motor nie zaoferował mi kontraktu, zaczęły wysyłać oferty. I tak się zaczęło. W momencie, kiedy okazało się, że Motor może mnie stracić, szybko doszliśmy do porozumienia z prezesem — opowiadał Wolski w Przeglądzie Sportowym Onecie.

    Bartosz Wolski już jako piłkarz GKS Katowice

    Tomasz Błaszczyk/GIEKSA FOTO / newspix.pl

    Bartosz Wolski już jako piłkarz GKS Katowice

    Porozumienie było, ale de facto wtedy, w styczniu, Motor stracił kontrolę nad sytuacją. Po piłkarza zimą zgłosił się GKS Katowice, co oznaczało, że za pół roku Wolski może przenieść się na Górny Śląsk za darmo. Motor zaproponował mu nową umowę, ale warunki mógł już dyktować piłkarz z agentem: Podpiszemy kontrakt, jeżeli będzie klauzula wykupu [100 tys. euro].

    • Polecamy także: Transferowa piramida Górnika Zabrze przed Ligą Mistrzów. Ujawniamy kulisy

    Motor to zaakceptował, bo Wolski był mu potrzebny do pomocy w utrzymaniu. Latem GKS już skutecznie podszedł pod kapitana Motoru.

    Być może nowym kapitanem Motoru zostanie Ivo Rodrigues, choć długo wydawało się, że on też odejdzie. Po zakończeniu sezonu pomocnik pożegnał się w klubie i wrócił do Portugalii. Wraz z żoną źle znieśli polską zimę, która w tym roku była wyjątkowo sroga, poza tym w wakacje urodziło się im dziecko. Rodrigues był nastawiony, że do Motoru już nie wróci. Telefon od Misiury i rozmowa z nim spowodowały, że jest na obozie w Sochocinie i przygotowuje się z drużyną do sezonu. Mógł też Rodrigues liczyć wcześniej na oferty, najkonkretniejsza była z Noah Erewań, ale wraz z żoną nie zdecydowali się na przeprowadzkę do Armenii.

    Herve Matthys

    Kazimierz Kozuch /Arena Akcji / newspix.pl

    Herve Matthys

    Nie wiadomo, jaka będzie przyszłość Matthysa w Motorze, ale możliwe, że klub rozwiąże z nim kontrakt. W bliższej lub dalszej perspektywie Motor może liczyć się ze stratą Jacquesa Ndiaye. Senegalczyk zmieniłby otoczenie, tylko brakuje propozycji. Z kolei Filip Luberecki ma klauzulę wykupu — 1,5 mln euro. Klub musi być przygotowany, że nawet w sierpniu, ale ktoś może ją wpłacić.

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era