
— Wiemy, że ma wziąć udział w kursie UEFA dla czołowych arbitrów Europy — mówi Rafał Rostkowski dla TVP Sport. Były sędzia jasno mówi o tym, co czeka Szymona Marciniaka po mistrzostwach świata 2026. Za kulisami walczą o niego giganci.
Szymon Marciniak zakończył mistrzostwa świata 2026 na dwóch poprowadzonych spotkaniach w fazie grupowej i wrócił już do Polski. Sam arbiter przyznał, że wraz ze swoją ekipą odczuwa niedosyt. Tak czy inaczej, sytuacja się już nie zmieni, a więc pozostaje pytanie: co czeka go dalej? Rąbka tajemnicy uchylił Rafał Rostkowski w TVP Sport.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
— Wiemy, że ma wziąć udział w kursie UEFA dla czołowych arbitrów Europy. To będzie tradycyjny kurs przedsezonowy, w czasie którego sędziowie będą przygotowywani do pracy w najważniejszych rozgrywkach. Zaproszenie może oznaczać, że Polak ponownie będzie biegać po boiskach z gwizdkiem i spróbuje pobić rekord Ligi Mistrzów pod względem liczby sędziowanych meczów — mówi.
W grze są jednak także inne, zaskakujące opcje dotyczące przyszłości arbitra. — Pewności mieć nie można. Marciniak ma wiele propozycji z całego świata. Kuszą go szejkowie z Arabii Saudyjskiej, ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, ale są też inne scenariusze. Szef Komisji Sędziowskiej FIFA Pierluigi Collina ma 66 lat i powoli zbliża się do emerytury — tłumaczy Rostkowski.
— Kto mógłby go zastąpić? Powinien ktoś z dużą wiedzą o sędziowaniu, dużym doświadczeniem i wizją, jak naprawić to, co stało się na boiskach Kanady, Meksyku i Stanów Zjednoczonych — podsumowuje były sędzia. I wskazuje, że może, lecz nie musi być to Marciniak. Zapewne dalsza przyszłość naszego rodaka rozstrzygnie się w najbliższych miesiącach.