Szwecja znów zagra z Polską. Ekspert nie ma dla nas dobrych wieści

    Szwecja znów zagra z Polską. Ekspert nie ma dla nas dobrych wieści

    1168 odsłon
    Szwecja znów zagra z Polską. Ekspert nie ma dla nas dobrych wieści

    — Szwedzka kadra w jesiennych meczach z Polską będzie lepsza, niż w marcowym finale baraży o mundial — uważa Bartosz Grzelak, były młodzieżowy reprezentant Szwecji i asystent trenera szwedzkiej kadry U-21, obecnie szkoleniowiec Cracovii.

    KRZYSZTOF KAWA: Która Szwecja jest prawdziwa — ta z meczu z Tunezją (5:1), czy ta ze starcia przeciwko Holandii (1:5)?

    BARTOSZ GRZELAK: Trudno powiedzieć, bo zagrała przeciwko drużynom, które są na zupełnie innym poziomie. Niemniej pewne aspekty się powtarzają. Problemy z bardzo słabą obroną, jakie widzieliśmy w meczu przeciwko Holandii, oglądaliśmy przez całe kwalifikacje na mundial. Zarazem można było też dostrzec jakość z przodu w wykonaniu Viktora Gyökeresa, Alexandra Isaka i innych graczy. Można więc powiedzieć, że oba te mecze pokazały, na jakim poziomie jest dziś Szwecja.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    Czy od finału baraży, w którym Szwecja pozbawiła Polskę wyjazdu na mundial, drużyna Grahama Pottera zrobiła krok naprzód? Czy stoper Isak Hien oraz napastnik Alexander Isak, którzy wiosną byli kontuzjowani, wnieśli nową jakość?

    Myślę, że obecnie Szwecja prezentuje porównywalny poziom. Jedyne, co się zmieniło, to powrót wspomnianego Isaka. Zyskaliśmy w ofensywie zawodnika, który łączy linię ataku z linią pomocy, bo on w reprezentacji schodzi nieco niżej niż w Liverpoolu. W meczu z Polską Szwecja postawiła na kontrataki i nadal to jej podstawowy sposób gry, ale na mistrzostwach, szczególnie w spotkaniu z Tunezją, a momentami nawet przeciwko Holandii, dobrze się spisywała także w ataku pozycyjnym. Natomiast jeśli chodzi o obronę, to te same problemy powtarzają się już od dwóch lat.

    W meczu z Holandią Szwecja straciła pierwsze trzy gole za sprawą Briana Brobbeya i Cody'ego Gakpo niemal w identyczny sposób — po dograniu piłki z bocznej strefy i kierowaniu jej do siatki z kilku metrów. Dlaczego szwedzcy obrońcy nie wyciągali wniosków?

    Rzeczywiście, niezbyt dobrze to wyglądało. Hien w trójce obrońców Atalanty grał najczęściej po prawej stronie, w kadrze natomiast jest ustawiany centralnie, a to są jednak trochę inne zadania — trzeba asekurować dwóch kolegów z tyłu i kryć strefę między bramkarzem a obroną. Według mnie Hien nie ma do tego predyspozycji i trudno mu wykonywać takie zadania na poziomie, jaki jest wymagany podczas mundialu. W Szwecji spadła na Hiena ostra krytyka, ale trzeba patrzeć na to szczerzej, bo jest ewidentne, że pozostali obrońcy też nie wykonali dobrze swojej pracy. Najlepszą obroną przeciwko takim dośrodkowaniom jest bowiem ich blokowanie.

    W Szwecji mówi się, że słabością drużyny narodowej jest również bramkarz. Pan podziela to zdanie? Kristoffera Nordfeldta świetnie pan zna z czasów, gdy jako trener prowadził AIK Solna.

    Uważam, że w kadrze jest trzech bramkarzy, którzy są mniej więcej na tym samym poziomie, przy czym Jacob Widell Zetterström i Viktor Johansson występują w Championship, a jestem przekonany, że tam jest wyższy poziom niż w Allsvenskan. Zapewne Potter dał szansę na mundialu Nordfeldtowi z uwagi na to, że dobrze bronił w barażach. Sądzę jednak, że teraz trwa dyskusja w sztabie kadry, czy dokonać zmiany w bramce na mecz z Japonią, by dać drużynie nowy impuls. Na turniejach, w których Szwecja odnosiła sukcesy, zawsze mieliśmy bramkarza, potrafiącego wyciągać drużynę z opresji. Na mistrzostwach w 2018 r. kimś takim był Robin Olsen. Szczerze mówiąc, Nordfeldt nie jest obecnie w takiej formie i zbyt wielu sytuacji nie wybronił.

    Kristoffer Nordfeldt może stracić miejsce w składzie

    ZUMA / newspix.pl

    Kristoffer Nordfeldt może stracić miejsce w składzie

    Dobre wejście z ławki w spotkaniu z Holandią zanotował Anthony Elanga, był aktywny, strzelił gola. Spodziewa się pan, że w meczu z Japonią, która jest zespołem bardzo mobilnym, wyjdzie na boisko od pierwszej minuty?

    Wątpię, jeśli Szwecja nadal będzie grać w ustawieniu 3-5-2, a nie sądzę, by Potter chciał zmieniać formacje. On prowadzi drużynę dopiero od jesieni ubiegłego roku, więc będzie się trzymał tego, co w tak krótkim czasie zdążył wypracować. Jedynym miejscem dla Elangi w takiej strukturze byłoby wahadło, co nie jest dla niego optymalne. On jest szybki, dobry w ataku, ale defensywa nie jest jego największym atutem. Chyba, że Potter nas zaskoczy i Szwecja zagra w ustawieniu 3-4-3, to wówczas trójkę z przodu mogą stanowić Gyökeres, Isak i właśnie Elanga.

    W przerwie meczu z Holandią Potter zmodyfikował ustawienie na czwórkę obrońców. W jakim celu?

    On faktycznie dokonał tej zmiany już po pierwszej hydration break, bo gdy na początku Szwecja grała piątką, to Holandia ustawiła się wysoko trzema napastnikami i ta trójka całkowicie zablokowała tę piątkę. W środku pola Szwecja grała piątką przeciwko siódemce rywali, więc trudno jej było stwarzać sytuacje w pressingu. Gdy zaczęła bronić 4-5-1, miała dodatkowego zawodnika, który mógł wychodzić, by wspierać pomocników. Dzięki temu mogła trochę wyżej bronić i wygrywać piłki, co dawało możliwość rozpoczynania ataków z lepszych pozycji. Taką modyfikację Potter z pewnością może zrobić, ale w niskiej obronie drużyna nadal będzie schodzić na piątkę, bo to jego standardowe ustawienie.

    Szwecja ma za to kim straszyć z przodu. Gyökeresa dobrze w Polsce pamiętamy, bo to jego gol w końcówce finału baraży pozbawił nas gry na mundialu. On jest wychowankiem IF Brommapokjarna, sztokholmskiej akademii, w której na początku kariery spędził cztery lata, podobnie zresztą, jak pan.

    Zgadza się, to najlepsza akademia w Szwecji. Z niej wywodzą się także inni zawodnicy, którzy są teraz w kadrze, jak Nordfeldt, Carl Starfelt z Celty Vigo, były gracz Lecha Poznań Jesper Karlström, czy Dejan Kulusevski z Tottenhamu, który jest nieobecny na mistrzostwach z uwagi na kontuzję.

    Bartosz Grzelak

    Piotr Kucza / newspix.pl

    Bartosz Grzelak

    Pan zna Gyökeresa z okresu pracy w szwedzkiej kadrze U-21. To było jeszcze przed eksplozją jego skuteczności, jaka nastąpiła w Sportingu Lizbona.

    Moim zdaniem jego największy rozwój przypadł na okres, gdy został wypożyczony z Brighton do Coventry. Gdy odwiedzałem Viktora w Brighton, grał tam jeszcze w drużynie U-23. Kiedyś żartem powiedziałem mu, że powinien mi podziękować, bo byłem wtedy bardzo blisko ściągnięcia go do AIK Solna. Gdyby nie wybrał Coventry, gdzie zaczął regularnie strzelać gole, to by pewnie nie trafił do Sportingu [skąd następnie przeniósł się do Arsenalu za 67 mln euro].

    W kadrze U-21 wyróżniał się na tle rówieśników?

    Gyökeres już wtedy imponował niesamowitą siłą fizyczną i wydolnością. Zdarza się, że podczas zajęć kadry asystent trenera wchodzi na boisko, by pełnić rolę obrońcy i pamiętam trening, w trakcie którego musiałem go kryć. To było dla mnie niesamowite doświadczenie, było czuć, że to niespotykana "fizyka". Był niczym monstrum, prawdziwy piłkarski potwór. Faktem jednak jest, że wówczas nie był aż tak skuteczny, jak obecnie. Sądzę, że Viktor nareszcie odnalazł swój styl. Kiedyś był zawodnikiem, który chciał na boisku robić wszystko. Jak przyszedł do Arsenalu, to dużo biegał, chciał pomagać kolegom w różnych rejonach boiska i gdy piłka lądowała w polu karnym, jego tam brakowało. Zaczął być naprawdę skuteczny dopiero wtedy, gdy zbudował cierpliwość, by się trzymać pozycji. Według mnie on wciąż się rozwija. Jako młody chłopak nie był dość dobry w grze kombinacyjnej, chciał tylko dopaść piłki i od razu strzelać. A w ostatnim sezonie dostrzegłem, że i pod tym względem zaczął się zmieniać. To kolejna ciekawa cecha tego zawodnika.

    Gdy Potter prowadził Gyökeresa w Brighton, to sadzał go na ławce, po czym szybko wypożyczył, a następnie sprzedał.

    Podobna historia była z Nordfeldtem, bo gdy Graham został trenerem w Swansea, to Kristoffer sobie u niego nie pograł i został sprzedany do Turcji. A teraz Nordfeldt i Gyökeres to w jego kadrze dwaj najważniejsi zawodnicy.

    Czy Pana zdaniem Szwecja po doświadczeniach mundialowych będzie jesienią, kiedy dwukrotnie zmierzy się z Polską w Lidze Narodów, mocniejsza niż w marcowym meczu barażowym?

    Byłbym bardzo zaskoczony, gdyby nie była lepsza. Dzięki takim trudnym meczom, jak z Holandią, a teraz z Japonią ta drużyna będzie się rozwijać. To zespół na fali wznoszącej. Tacy zawodnicy jak Yasin Ayari z Brighton i Lucas Bergvall z Tottenhamu są bardzo młodzi, a Isak i Gyökeres mają przed sobą jeszcze 6-7 lat gry na wysokim poziomie. Jest więc szansa, że ta drużyna osiągnie szczyt możliwości dopiero podczas następnych mistrzostw świata. Sądzę, że w porównaniu do meczu z Polską w Sztokholmie, jesienią szwedzcy gracze będą się częściej utrzymywać przy piłce, zamiast bazować wyłącznie na kontratakach.

    Potter ma w trenerskim CV Chelsea i West Ham, ale doszedł do tego nietypowo, zaczynając karierę od ligi szwedzkiej.

    Potter jest Anglikiem, ale jest traktowany przez Szwedów jak Szwed. W przeciwieństwie do swojego poprzednika, Duńczyka Jana Dahla Tomassona, który nigdy nie zdobył takiej popularności wśród kibiców. Wprawdzie pracował wcześniej w Malmö, a szwedzki i duński to zbliżone języki, ale on nie chciał w ogóle mówić po szwedzku, porozumiewał się tylko po angielsku. Potter podszedł do tego zupełnie inaczej. Nie tylko sam nauczył się szwedzkiego, ale nawet jego dzieci mówią po szwedzku. Zaczynał od pracy na czwartym poziomie w Östersund, bardzo małej miejscowości na północ od Sztokholmu, a wszedł do Allsvenskan, co było wielkim wyczynem.

    To mu pomogło po latach zdobyć posadę selekcjonera?

    O tym się nie mówi, ale on miał duży wpływ na szwedzki futbol. Zaczynał implementować nowy styl gry w lidze i jak inni trenerzy zobaczyli, że to działa, zaczęli to kopiować. Z bardzo małym klubem odnosił niesamowite sukcesy. Zdobył Puchar Szwecji, przeszedł kwalifikacje Ligi Europy, a po fazie grupowej awansował do 1/16 finału, odpadając dopiero po dwumeczu z Arsenalem. Dzięki tym sukcesom dostał pracę w Swansea. Szwedzi zawsze byli dumni z jego osiągnięć, uważnie śledziliśmy, jak mu się wiedzie w Anglii. Było naturalne, że kiedyś zostanie selekcjonerem reprezentacji.

    Jak dobrze go pan zna?

    Pierwszy raz jako trener mierzyłem się z nim w 2012 r. Dobrze się poznaliśmy, byłem zarówno z nim, jak i z jego sztabem w stałym w kontakcie. Przed przeprowadzką do Szwecji trenował w swojej ojczyźnie tylko drużynę uniwersytecką, ale trzeba pamiętać, że długo był piłkarzem w wielu angielskich klubach, i to dość dobrym.

    Pan był asystentem Rolanda Nilssona w kadrze U-21, więc stał się naturalnym kandydatem, by dołączyć do sztabu pierwszej reprezentacji...

    Zobaczymy, co będzie. Gdy Graham objął Östersunds FK, to zaproponował mi, żeby zostać jego asystentem, ale odmówiłem. Tak to już jest w piłce, że nigdy nie wiesz, gdzie cię zaprowadzą twoje wybory. Może kiedyś będę pracował w reprezentacji, czy to z pierwszym zespołem, czy ponownie z drużyną U-21. Na razie skupiam się na pracy w Cracovii, więc to są odległe plany.

    Skoro dotarliśmy w rozmowie do Ekstraklasy, to zapytam o Norwega Tobiasa Christensena, którego właśnie kupiła Wieczysta. Pan go przez ponad rok prowadził w Videotonie Fehervar, więc ciekawi mnie, czy był także na liście transferowej Cracovii.

    Z Christensenem na Węgrzech od samego początku miałem dobre relacje. Jak przyszedł do Fehervar, był młody, trochę nieśmiały. Często wtedy rozmawialiśmy, nawiązaliśmy dobry kontakt. Później, gdy ja poszedłem do Ujpestu, a on się przeniósł do Rumunii, często się wymienialiśmy SMS-ami. Odezwałem się więc do niego w maju z pytaniem, czy mógłby przyjść do Cracovii. Okazało się, że nie jest to możliwe.

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Stanowski

    Co dzisiaj majstrujemy do sekcji RAK LIVE?

    Stanowski