
Gezet Stal Gorzów okazała się jedną z największych rewelacji tegorocznych rozgrywek. Zespół zbudowany wokół wybitnych liderów i gniewnej młodzieży spisywał się doskonale aż do momentu, w którym brutalna fala kontuzji odebrała im upragnioną fazę play-off. Władysław Komarnicki podczas niedawnego wywiadu postanowił jednak zrzucić prawdziwą bombę.
Temat powrotu najlepszego zawodnika globu nad Wartę nieustannie elektryzuje całe żużlowe środowisko.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Wielka przygoda Zmarzlika ze Stalą zakończyła się w 2022 roku. Od sezonu 2023 reprezentuje barwy Orlen Oil Motoru Lublin, z którym zdobył 2-krotnie mistrzostwo Polski oraz jedno wicemistrzostwo.
Były sternik Stali Gorzów postanowił odkryć karty na antenie Telewizji Gorzów. Senator chwalił doskonałą pracę nowej dyrektor zarządzającej, podkreślając jej ogromne przywiązanie do klubu oraz kapitalne, wieloletnie relacje z rodziną Zmarzlików. Prawdziwe trzęsienie ziemi wywołało jednak jego kolejne wyznanie. Sześciokrotny mistrz świata, według słów byłego prezesa, osobiście zabiegał o powrót do Gorzowa już w trwających rozgrywkach.
– Bartek Zmarzlik chciał być w Stali Gorzów już w tym roku. Przyjdzie taki czas, w którym powiem, dlaczego wtedy nie został w klubie, bo ja doskonale to wiem, a on bardzo chciał tu być. Wyobraźcie to sobie: Bartek Zmarzlik, pełen stadion, duża kasa. Dzisiaj walczylibyśmy o złoto, bo mamy młodą drużynę – wyznał z pełnym przekonaniem Władysław Komarnicki.
W trakcie rozmowy senator poruszył również temat drugiego filaru gorzowskiej drużyny. Zapewnił kibiców o absolutnej lojalności Andersa Thomsena.
– Anders Thomsen jest wspaniałym człowiekiem. Denerwuję się, jak ciągle piszą, że on odchodzi, bo to nieprawda. Dziennikarze piszą tak, bo po prostu nie mają pomysłu. Anders nie odszedł od nas w bardzo trudnym okresie i dlatego jest dziś naszym kapitanem. Szczerze mu tego gratuluję – podsumował stanowczo były prezes klubu.
Słowa Władysława Komarnickiego stanowią potężny wstrząs dla kibiców, udowadniając jednocześnie, że na żużlowej giełdzie toczą się procesy, o których opinia publiczna dowiaduje się dopiero po czasie.