RAK
    Sześć zwycięstw Polski, sześć powodów do optymizmu. Bardzo korzystna tabela

    Sześć zwycięstw Polski, sześć powodów do optymizmu. Bardzo korzystna tabela

    1382 odsłon
    Sześć zwycięstw Polski, sześć powodów do optymizmu. Bardzo korzystna tabela

    Sześć zwycięstw, zero porażek. To dorobek reprezentacji Polski koszykarzy po pierwszej rundzie eliminacji mistrzostw świata. Mamy (co najmniej!)

    1. Potrafimy "przepychać" trudne mecze

    Wszyscy dobrze pamiętamy te czasy naszej koszykarskiej kadry, gdy sprostanie roli faworyta sprawiało duży problem. Potrafiliśmy potknąć się ze słabszym rywalem, a gdy Polakom ewidentnie nie szło danego dnia, to można było mieć poważne obawy o końcowy wynik. Teraz jesteśmy w momencie, w którym jest zupełnie odwrotnie.

    Nawet jeśli jest kryzys Polaków w trakcie meczu, to można zachować spokój. Gra się przez 40 minut, a przecież niejedno wyrwane rywalom zwycięstwo w ostatnich miesiącach i latach widzieliśmy. To z grudnia ubiegłego roku z Holandii przejdzie do historii, bo Polacy odrobili tam 21 punktów straty. Ale i na Łotwie w lutym gospodarze długo prowadzili. Nawet przed ostatnią akcją spotkania.

    Polacy wygrali i wtedy, i teraz, bo posiadają zdolność "przepychania" spotkań. Po meczu w Krakowie wielokrotnie z ust zawodników słyszeliśmy, że za kilka tygodni nikt nie będzie pamiętał, w jaki sposób udało się wygrać. Jest w tym trochę przesady, ale wiadomo, o co chodzi. Liczą się zwycięstwa, a nie styl. O tym można myśleć ewentualnie w kontekście kolejnych spotkań, które jednak dopiero w sierpniu.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    2. Dwa zwycięstwa bez naturalizowanych

    Jordan Loyd wydatnie pomógł reprezentacji Polski na EuroBaskecie, a potem trafił kluczowy rzut w eliminacyjnym meczu na Łotwie. Jerrick Harding miał swój wkład w zwycięstwa z Austrią u siebie oraz Holandią na wyjeździe. Zawodnicy naturalizowani z tej półki — Loyd to przecież od lat euroligowiec — są dla naszej kadry dużym wzmocnieniem, za co Polska jest krytykowana. Zresztą tak jak wiele innych reprezentacji.

    I dlatego zwycięstwa z Austrią oraz szczególnie Holandią cieszą jeszcze bardziej, bo zostały odniesione bez Loyda i Hardinga. W zasadzie po raz pierwszy od lutego 2022 roku (!) nie mieliśmy w meczu o stawkę w składzie naturalizowanego koszykarza. Potem nie zawsze grał wysokiej klasy obwodowy, bo zdarzyło się, że był to środkowy Geoffrey Groselle (prekwalifikacje olimpijskie w Gliwicach).

    Wygrana w składzie złożonym z zawodników urodzonych w komplecie w Polsce daje nie tylko dodatkową satysfakcję, ale też działa podbudowująco. W wypowiedziach polskich koszykarzy można było usłyszeć, że miało to dla nich znaczenie. Nawet jeśli to była "tylko" Holandia.

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era