RAK
    Szef Szymona Marciniaka ma potężny problem. To może być jego koniec

    Szef Szymona Marciniaka ma potężny problem. To może być jego koniec

    1698 odsłon
    Szef Szymona Marciniaka ma potężny problem. To może być jego koniec

    — Nominacja dla Slavko Vincicia jest absolutnie skandaliczna — grzmi Rafał Rostkowski w sprawie wyboru sędziego finału mistrzostw świata. Trudno zliczyć, który to już głos uderzający w środowisko sędziowskie. Pierluigi Collina stał się persona non grata tegorocznego mundialu.

    — Nie da się merytorycznie uzasadnić tej decyzji. To nie jest sędzia na takim poziomie — grzmi na antenie TVP Sport Rafał Rostkowski w sprawie arbitra, który poprowadzi finał mistrzostw świata. To jednak nie wszystko.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    — Stwierdzam, że sędziowie podejmują decyzje pod wpływem swoich szefów i niezgodne z "Przepisami gry", niezgodne z potrzebami futbolu, niedobre dla piłki nożnej i dla piłkarzy. Większość tych decyzji to są złe decyzje, bardzo złe dla futbolu — dodaje były sędzia.

    Trudno o dosadniejsze podsumowanie tych mistrzostw z perspektywy sędziowskiej.

    Największy błąd popełniono tuż przed MŚ

    Poziom sędziowania na tegorocznych mistrzostwach świata od samego początku pozostawiał wiele do życzenia. Kolejne niezrozumiałe decyzje arbitrów sprawiały, że fala krytyki rosła i dotykała także tych, w których przypadku błędy wcale nie były tak oczywiste. Boleśnie po meczu z Algierią przekonał się o tym Szymon Marciniak. Jak dobrze pamiętamy, Polak nie ukarał kartką Lionela Messiego, choć wielu uważało, że należał mu się czerwony kartonik.

    Takie sytuacje jak ta, nieodgwizdane faule, gole nieuznane w kontrowersyjnych sytuacjach, można mnożyć. Niechlubnym meczem-symbolem tych mistrzostw można okrzyknąć natomiast spotkanie Francji z Urugwajem, które momentami więcej wspólnego miało ze sztukami walki niż z piłką nożną. A arbiter na to pozwalał.

    Szybko stało się jasne, że problem nie leży w indywidualnościach i w większości przypadków to nie niekompetencja sędziów była problemem, a to, co wydarzyło się jeszcze przed startem mistrzostw świata.

    — Bardzo cenię i podziwiam Pierluigiego Collinę. To wielka postać, jedna z dwóch—trzech największych w historii sędziowania. No ale niestety popełnił podobny błąd, jaki zrobiono przed Euro 2012 w Polsce i Ukrainie, kiedy tuż przed turniejem wydano arbitrom dość zaskakujące dla wielu, nowe zalecenia. Nie przećwiczono tego, nie utrwalono — nakreślał problem w rozmowie z nami Rostkowski.

    I choć na ogół Polak uważa nowe przepisy FIFA za dobre, problemem okazała się fatalna komunikacja. — Sędziowie są na mundialu, przeszli szkolenia, zaczynają się mecze. Po meczach briefingi, ale co z tego, skoro tu omawia się głównie sytuacje pozytywne, a te głośne, kontrowersyjne zamyka szybko, z takim komentarzem, że sami arbitrzy do końca nie wiedzą, na czym stoją. Ten brak komunikacji i wewnętrznej transparentności jest bardzo źle odebrany w środowisku (...) Sędziowie potrzebują feedbacku. Bez tego robi się bałagan. I ten bałagan na początku mundialu zobaczył cały świat — uważa Rostkowski.

    "Nie nadają się do tej roboty"

    Znacznie mniej litości dla zarządzających sędziami w FIFA miał były arbiter międzynarodowy Mario van der Ende. — Podstawą pracy sędziów, ich kompasem, są przepisy gry w piłkę nożną. Żadne szkolenie, żadna rada z boku nie mogą być ważniejsze od przepisów. Jeśli faktycznie na przedmundialowym zgrupowaniu namieszano im w głowach, to odpowiedzialni za arbitrów Pierluigi Collina i Matteo Busacca nie nadają się do tej roboty — zaznaczył.

    — A chyba namieszano, skoro z łatwością jesteśmy w stanie wskazać siedem-osiem rzutów karnych, które powinny być przyznane, a nie zidentyfikował ich ani główny arbiter, ani VAR. Oglądam mecz Paragwaju z Australią, w którym sędzią jest Clement Turpin, i naliczam dziewięć uderzeń łokciem bez interwencji. Najwyraźniej nawet tak doświadczony arbiter przestał rozumieć przepisy — dodawał.

    W język nie gryzł się także były sędzia FIFA Thorsten Kinhoefer. — Collina ostatecznie ustala własne zasady, a raczej własne instrukcje. Kiedy zostajesz mianowany sędzią na tak dużym turnieju, naturalnie robisz to, co każe szef. To, co mówi Collina, jest prawem (...) Według niego trenerzy i zawodnicy wiedzieli o tym już przed turniejem, ale wszyscy inni dowiedzieli się o tym dopiero z jego raportu okresowego. To powoduje frustrację — denerwował się ekspert ZDF.

    Szansa dla Szymona Marciniaka?

    Krytyka stała się tak głośna, że sam Collina zdecydował się interweniować. — Oczywiście konstruktywna dyskusja o decyzjach zawsze będzie częścią piłki nożnej, ale nie ma miejsca w naszym sporcie na bezpodstawne oskarżenia. Nikt nie może kwestionować uczciwości sędziów powołanych na MŚ. Kiedy tak się dzieje, może to wywołać reakcje prowadzące do gróźb wobec nich i ich rodzin. To nie jest w porządku — podkreślał i zaprzeczał, że sędziowie są narażeni na jakiekolwiek naciski z zewnątrz.

    Jak zauważa L'Équipe, sam fakt, że szef sędziów musiał wygłosić takie oświadczenie, doskonale świadczy o skali problemu.

    Jest jednak także druga strona medalu. Kłopoty duetu Collina — Busacca mogą oznaczać szansę dla... Marciniaka.

    — Szef sędziów Pierluigi Collina ma 66 lat. Powoli zbliża się do emerytury, podobnie jak Massimo Busacca, który z nim współpracuje. Ich losy są połączone. Po tym turnieju obaj są też w ogniu krytyki. FIFA na pewno myśli, szuka, rozważa. Myślę, że jednym z kandydatów — co najmniej — jest Szymon Marciniak. A może są już nawet bardziej zaawansowane plany. Dało się takie głosy usłyszeć w środowisku. Jeśli FIFA rzeczywiście myśli o Szymonie Marciniaku jako o kandydacie na szefa komisji sędziowskiej, to może postanowiła nie ryzykować, nie nominować go już do kolejnego meczu dużego ryzyka — zaskoczył niedawno Rostkowski.

    Choć Polak posędziował na tegorocznym mundialu tylko dwa mecze, wygląda na to, że wkrótce znów może być o nim głośno.

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era