
Cudowne bramki, absurdalna czerwona kartka, kontrowersje sędziowskie i wielkie emocje. W ćwierćfinałowych starciach mistrzostw świata Norwegii z Anglią i Argentyny ze Szwajcarią było absolutnie wszystko. Znamy już także obie pary półfinałowe mundialu.
O godz. 23.00 rozpoczęło się spotkanie czarnego konia turnieju, Norwegii, z reprezentacją Anglii. Synowie Albionu bardzo dobrze prezentowali się w pierwszych minutach, dominując rywali. Nie umieli jednak udokumentować tej przewagi bramką.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
To zaś wykorzystała Norwegia, która w 36. min zadała cios. Przepięknym uderzeniem z lewej strony boiska popisał się Andreas Schjelderup, a Jordan Pickford, który był przygotowany na dośrodkowanie, nie zdołał interweniować. Podopieczni Stole Solbakkena mieli okazję na podwyższenie tego prowadzenia, jednak Alexander Sorloth w jednej sytuacji uderzył nad bramką, a w drugiej zmarnował świetnie zapowiadający się kontratak.
Mówi się, że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić i to powiedzenie miało zastosowanie w tym spotkaniu. W doliczonym czasie gry do pierwszej połowy Jude Bellingham świetnie ominął dwóch defensorów rywali w polu karnym i wpakował piłkę do siatki. Norwegowie protestowali, ponieważ ich zdaniem we wcześniejszej fazie tej akcji piłka dotknęła linkę trzymającą wysoko zawieszoną kamerę. FIFA już się do tego zdarzenia odniosła.
W drugiej połowie bliscy szczęścia byli Norwegowie. W 55. min do siatki trafił Torbjorn Heggem, jednak po analizie VAR sędzia Clement Turpin anulował to trafienie ze względu na wcześniejszy faul Erlinga Haalanda na Elliocie Andersonie. Ta decyzja poruszyła opinię publiczną. W 76. min zaś Kristoffer Ajer trafił w poprzeczkę. Ostatecznie doszło do dogrywki, którą świetnie rozpoczęli Anglicy.
W 93. min strzał z dystansu oddał Morgan Rogers. Piłkę chciał złapać Orjan Nyland, jednak bohater Norwegów z meczu z Brazylią "wypluł" ją przed siebie, z czego skorzystał Bellingham, strzelając drugą bramkę. Kilka minut później Turpin podyktował rzut karny dla Anglii. Po analizie VAR Francuz uznał jednak, że Djed Spence nie był faulowany.
W drugiej części dogrywki z boiska zszedł Erling Haaland, ale nowe siły w ataku nie pomogły Norwegom. To Anglia była bliższa podwyższenia prowadzenia, jednak przy strzałach Spence'a i Bukayo Saki dobrze zachowywał się Nyland. Ostatecznie Anglicy "dowieźli" prowadzenie 2:1 i zameldowali się w półfinale.
Kilka godzin później poznali swojego rywala — o 3.00 wybrzmiał pierwszy gwizdek w starciu Argentyny ze Szwajcarią. Mistrzowie świata weszli w to spotkanie kapitalnie, ponieważ już w 10. min po wrzutce Leo Messiego z rzutu rożnego do siatki trafił Alexis Mac Allister.
Szwajcarzy szukali odpowiedzi, jednak w pierwszej połowie strzał Djibrila Sowa i szarżę Breela Embolo zatrzymywał Emiliano Martinez. Bramkarz Argentyny świetnie zachował się także po przerwie, gdy interweniował po uderzeniach Dana Ndoye'a i Granita Xhaki. W 67. min jednak skapitulował - po podaniu Ricardo Rodrigueza do remisu doprowadził Ndoye.
Zaledwie kilka minut później reprezentacja z Europy otrzymała jednak poważny cios. Breel Embolo upadł po starciu z Leandro Paredesem, za co Argentyńczyk otrzymał żółtą kartkę. Sędzia został jednak wezwany do monitora, a analiza wykazała, że Embolo, który miał już na koncie żółtą kartkę, wyraźnie symulował. Joao Pinheiro pokazał mu drugi żółty kartonik za próbę wymuszenia ukarania rywala i tym samym Embolo wyleciał z boiska.
IMAGO/NEWSPIX.PL / newspix.pl
Reakcja Breela Embolo na drugą żółtą kartkę
Argentyna nie umiała jednak wykorzystać gry w przewadze — niecelne strzały oddawali m.in. Messi i Mac Allister, a w samej końcówce po uderzeniu Lisandro Martineza kapitalnie interweniował Gregor Kobel. Szwajcarii udało się wytrzymać napór rywali i doprowadzić do dogrywki.
W niej również przez pewien czas utrzymywał się remis 1:1, jednak w końcu ten stan rzeczy zmienił Julian Alvarez. W 112. min napastnik Argentyny oddał przepiękny strzał zza pola karnego, a piłka wylądowała w okienku bramki Kobela.
W tamtym momencie Szwajcaria musiała się otworzyć, co obrońcy tytułu skrzętnie wykorzystali. W doliczonym czasie gry do drugiej połowy dogrywki przeprowadzili kontrę, po której do siatki trafił Lautaro Martinez, ustalając wynik spotkania na 3:1 i tym samym pieczętując awans Argentyny do półfinału.
O awans do wielkiego finału powalczą zatem: Francja z Hiszpanią i Anglia z Argentyną.