RAK
    "Szaleństwo" w Kielcach. Wzmocnienia niczym pod europejskie puchary

    "Szaleństwo" w Kielcach. Wzmocnienia niczym pod europejskie puchary

    1983 odsłon
    "Szaleństwo" w Kielcach. Wzmocnienia niczym pod europejskie puchary

    To są naprawdę poważne wzmocnienia, robione niczym pod europejskie puchary, a przecież wiemy, że drużyna do końca biła się utrzymanie w zakończonym sezonie, sam trener Jacek Zieliński walczył o posadę, nie mógł być niczego pewny — pisze Kamil Kosowski w komentarzu z cyklu "Trafił Kosa na piłkę".

    Komentarz

    "Szaleństwo" w Kielcach. Wzmocnienia niczym pod europejskie puchary

    Poniżej streszczenie artykułu:

    Skrót przygotowany przez Onet Czat z AI, może zawierać błędy.

    • Korona Kielce przeprowadza poważne wzmocnienia, które przypominają transfery robione z myślą o europejskich pucharach.
    • Klub pozyskał Patrika Hellebranda, Tamara Svetlina oraz Kamila Jakubczyka, którzy mają potencjał wzmocnić środek pola.
    • Zespół musi jednak poradzić sobie z odjęciem Pau Resty, solidnego środkowego obrońcy, który przeszedł do GKS Katowice.
    • Właściciel Korony planuje ambitne cele, ale te mogą nie przekładać się zawsze na wyniki boiskowe.
    • Warunki finansowe i nowe transfery przyciągają uwagę do polskiej Ekstraklasy, co może zwiększyć jej atrakcyjność na rynku zawodników.

    Posłuchaj artykułu

    Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy

    To są naprawdę poważne wzmocnienia, robione niczym pod europejskie puchary, a przecież wiemy, że drużyna do końca biła się utrzymanie w zakończonym sezonie, sam trener Jacek Zieliński walczył o posadę, nie mógł być niczego pewny — pisze Kamil Kosowski w komentarzu z cyklu "Trafił Kosa na piłkę".

    • Więcej ciekawych historii przeczytasz w serwisie premium Przeglądu Sportowego Onet

    W Koronie Kielce szaleństwo. Na papierze wygląda to bardzo obiecująco. Mamy Patrika Hellebranda i Tamara Svetlina, czyli piłkarzy kontrolujących środek pola, tak jak to było w Zabrzu z Czechem i Michalem Sadilkiem czy Jarkiem Kubickim. Dochodzi do tego grona Kamil Jakubczyk, który zanotował bardzo dobry sezon w barwach Arki Gdynia, 21-latek pokazał się ze świetnej strony, przede wszystkim zdobywając teren, wprowadzając piłkę. Zobaczymy jednak, czy ten nowy, potężny środek pola będzie gwarantem asyst, czy będą dobrze funkcjonować skrzydła.

    Jak by na to nie spojrzeć, ruchy klubu z Kielc wyglądają dobrze. Zastanawiam się po prostu, jaki cel klub obierze na ten sezon?

    To są naprawdę poważne wzmocnienia, robione niczym pod europejskie puchary, a przecież wiemy, że drużyna do końca biła się utrzymanie w zakończonym sezonie, sam trener Jacek Zieliński walczył o posadę, nie mógł być niczego pewny. Oczekiwania wzrosną. Zakupienie Hellebranda 1,7 mln euro, pozostawienie — na razie — Słoweńca Svetlina, za którego rok temu zapłacono około miliona euro, a którego usługami zainteresowane są także inne kluby ekstraklasowe, na czele z Lechem Poznań, teraz transfer Jakubczyka za ok. milion euro i czteroletni kontrakt.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    Pamiętajmy też o wysokich kontraktach. Co innego dogadać się z klubami lub wpłacić klauzulę odstępnego, a co innego zainteresować własnym projektem piłkarza, którego chce się sprowadzić. To w Kielcach robi wrażenie.

    Korona popisuje się transferami w środku pola, ale nie udało się jej zatrzymać Pau Resty (transfer do GKS Katowice), który w moim odczuciu jest solidnym, dobrym środkowym obrońcą jak na warunki ekstraklasowe, a dla mnie kluczową sprawą byłoby, żeby został. Tak się jednak nie stało, Hiszpan chciał zmienić otoczenie, miał jeszcze rok kontraktu, więc kielecki zespół na nim zarobił. Żółto-Czerwoni mieli jednak na to plan, sprowadzili z Rakowa Częstochowa Ariela Mosóra. Zobaczymy.

    Właściciel Korony pokazuje, że ma ambitne plany, tylko one nie zawsze przenoszą się na boisko. W Widzewie Łódź wydano miliony euro przez cały sezon: na transfery, na wypłaty i obsługę całego procesu. Skończyło się tak, że RTS się ledwo w lidze utrzymał.

     Jacek Zieliński

    Na razie w Łodzi panuje spokój, wydaje się, że w Ekstraklasie wszystko idzie ku dobremu, a transfery pokazują, że nasza liga będzie zdecydowanie rosła. Jeśli polskie drużyny pokażą się z bardzo dobrej strony w europejskich pucharach, Ekstraklasa będzie jeszcze atrakcyjniejsza dla nowych piłkarzy, by zdecydowali się przeprowadzić do Polski, zarobić pieniądze, pokopać fajnie w piłkę. Pojawiły się u nas duże pieniądze i mam wrażenie, że z okienka na okienko będą pojawiać się nad Wisłą coraz lepsi zawodnicy.

    Wieczysta Kraków także przeprowadziła ciekawe transfery — jest Christopher Lungoyi, oglądałem go w akcji i jeśli będzie pokazywał się tak samo w polskiej lidze, ma szansę być mocnym punktem, jak nie gwiazdą zespołu.

    Śledzę mundial i jestem przerażony poziomem sędziowania podczas meczu Paragwaju z Francją (0:1). Tak słabego, tak żenującego występu arbitra na mistrzostwach świata nie pamiętam. Ilgiz Tantashev z Uzbekistanu się skompromitował. Przecierałem oczy, przede wszystkim patrząc na bezradność, opieszałość arbitra. Byłem jednocześnie w szoku, jak racjonalnie podchodzą do tego piłkarze Trójkolorowych, bo wydawało mi się, że to w końcu musi pęknąć, że będzie bijatyka, zadyma lub kontuzja, ale Francuzi podchodzili do tego z uśmiechem na ustach.

    Gwiazdy światowego futbolu deptane, kopane, pociągane za koszulkę, uderzane w twarz. Podopieczni Didiera Deschampsa chyba musieli przejść szkolenie przed mistrzostwami, bo do końca zachowali zimną krew. Ukłony dla nich. Mam nadzieję, że ludzie zarządzający obsadą arbitrów dwa razy się zastanawiają przed podjęciem tak idiotycznych decyzji. Tak jak najsłabsze drużyny odpadały po fazie grupowej, tak powinno się stać również w przypadku sędziów. Nie masz jakości, nie powinieneś pojawić się na tym mundialu. Tacy arbitrzy są zagrożeniem dla zdrowia największych piłkarzy, którzy są nieco szybsi, sprytniejsi od reszty. Bardzo źle się na to patrzyło.

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era