
Selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Hiszpanii Luis de la Fuente po wyeliminowaniu Belgii (2:1) w ćwierćfinale mistrzostw świata nie krył radości, ale zapewnił też, że ambicje drużyny są większe. A Lamine Yamal wprost zaczął straszyć Trójkolorowych. Oto szczegóły.
Faworytami spotkania Hiszpania — Belgia byli piłkarze z Półwyspu Iberyjskiego. Choć mecz długo nie układał się po ich myśli, to ostatecznie nie zawiedli, a o ich sukcesie, podobnie jak w poprzednim meczu z Portugalią, przesądził gol w końcówce strzelony przez "super rezerwowego" Mikela Merino. Teraz byli mistrzowie globu zmierzą się w hicie z Francją.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
— Cieszymy się, że dotarliśmy do tego etapu, ale chcemy więcej. Jesteśmy świadomi naszego potencjału i pamiętamy, że jesteśmy jedyną drużyną, która potrafiła wygrać z Francją w dwóch ostatnich turniejach — podkreślił de la Fuente tuż po końcowym gwizdku.
"La Furia Roja" pokonała Francuzów 2:1 w mistrzostwach Europy 2024, w których później triumfowała, jak również niespełna rok później w półfinale Ligi Narodów 5:4.
— Francja jest w wielkiej formie, ale zagramy z poczuciem, że jesteśmy w stanie wygrać z każdym. Spotkamy się ze wspaniałą reprezentacją, ale my też taką jesteśmy — ocenił selekcjoner, który znów potwierdził swój trenerski nos, wprowadzając na murawę Merino.
— Powoli można się do tego przyzwyczaić. Znowu wszedłem i krótko przed końcem strzeliłem gola, który okazał się decydujący. Teraz czeka nas kolejne zadanie. Przed nami jeszcze dwa mecze, po których, mamy nadzieję, spełnią się nasze marzenia — powiedział bohater hiszpańskich kibiców.
Lamine Yamal przyznał z kolei, że nie może się doczekać półfinału z Francją. — Oni i my to jedne z najlepszych drużyn tego mundialu. Zagramy bez żadnego strachu. Od kiedy tylko zaczął się ten turniej, cały świat czekał na ten mecz. Jeśli ktoś może czuć się pewnie w meczu z Francją, to właśnie my — ocenił skrzydłowy Barcelony.