
To nie tak miało wyglądać! Jak przekazał Dariusz Dobek z Przeglądu Sportowego Onet, na przylot Roberta Lewandowskiego do Chicago czekało zaledwie... kilkanaście osób. — Coś jest po prostu nie tak, jeśli chodzi o przygotowanie marketingowe tego klubu — stwierdził, wytykając Chicago Fire także błąd, który został popełniony w kwestii prezentacji Polaka. Oto szczegóły.
Już we wtorek odbędzie się prezentacja Roberta Lewandowskiego jako nowego piłkarza Chicago Fire. Kapitan reprezentacji Polski najpierw weźmie udział w treningu, a następnie będzie uczestniczył w konferencji prasowej, która rozpocznie się o 20.30 czasu polskiego.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Lewandowski niedawno przyleciał do Chicago, o czym opowiedział przebywający na miejscu Dariusz Dobek z Przeglądu Sportowego Onet. Przyznał, że na Polaka zdecydowanie nie czekały tłumy, a zaledwie kilkanaście osób.
— Otóż Roberta Lewandowskiego przyszło przywitać około kilkunastu osób. Tymczasem po ponad godzinie oczekiwania okazało się, że Robert Lewandowski lotnisko już po prostu opuścił. Mogłoby się wydawać, że będzie to huczne powitanie, a nic z tego nie wyszło. Było to zaskoczenie nie tylko dla nas tutaj wszystkich zgromadzonych, ale także dla przedstawicieli mediów klubowych, którzy także zebrali się w tym samym miejscu. Ostatecznie dopiero po dwóch godzinach zrobili mu oficjalne zdjęcie — opowiedział Dariusz Dobek.
— Można powiedzieć, że już na tym etapie coś jest nie tak, jeśli chodzi o przygotowanie marketingowe tego klubu pod kątem wykorzystania Roberta Lewandowskiego — dodał.
Dariusz Dobek poruszył także kwestię konferencji prasowej, na której będzie obecny Polak. Nie będzie to bowiem spotkanie przygotowane specjalnie po to, by zaprezentować go jako nowego zawodnika klubu, a zwykła konferencja przed spotkaniem z Vancouver Whitecaps.
— Trzeba jeszcze powiedzieć po prostu o porze jej przeprowadzenia, bo wiadomo, że we wtorkowe popołudnie czasu środkowoamerykańskiego, oczy całego piłkarskiego świata będą skupione na Dallas [gdzie odbędzie się półfinał mistrzostw świata między Francją i Hiszpanią], a nie na Chicago. Władze Chicago Fire, zamiast cokolwiek uszczknąć z tego medialnego tortu, po prostu przeprowadzają konferencję w najgorszym możliwym terminie. No oczywiście ktoś powie, że nie w najgorszym, bo ta konferencja mogłaby zacząć się, nie pół godziny przed pierwszym gwizdkiem tylko w trakcie meczu, no ale szanujmy się — stwierdził Dariusz Dobek.