
Po przegranym z Hiszpanią finale MŚ 2026 argentyńskie media postanowiły przedstawić swoją reprezentację jako wzór... klasy i szacunku. Z taką oceną nie zgadza się jednak zdecydowana większość komentujących, którzy wprost piszą, że piłkarze z Argentyny są "najgorszymi ambasadorami swojego kraju". A to nie wszystko.
"Była to drużyna uprzejma i pełna szacunku, mimo kilku niefortunnych, odosobnionych incydentów w ostatnim meczu. Nie wypowiadała się źle o przeciwnikach ani nie próbowała usprawiedliwiać własnych błędów, obwiniając innych" — napisano.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
"Jak nigdy dotąd, argentyńska drużyna pokazała, zarówno na boisku, jak i poza nim, zestaw wartości, które są rzadkością w dzisiejszych czasach. Z murawy i poza nią, dali kilka lekcji i pokazali oblicze kraju, które chcielibyśmy widzieć poza boiskiem piłkarskim" — dodano.
Słowa te błyskawicznie wywołały lawinę drwin. Na platformie X zaczęto przypominać sceny, które miały miejsce w poprzednich meczach z udziałem drużyny prowadzonej przez Lionela Scaloniego oraz to, co działo się po końcowym gwizdku meczu finałowego. Doszło wówczas do awantury, w którą szczególnie mocno zaangażowanych było kilku piłkarzy Albicelestes.
Najmocniej oberwało się Leandrowi Paredesowi. Pomocnik byłych już mistrzów globu chwycił za szyję Erika Garcię, a następnie wdał się w starcie z Gavim. Po meczu obejrzał czerwoną kartkę. W sieci przypominano również zachowanie Nahuela Moliny, spięcia z udziałem Thiago Almady oraz gest Nicolasa Otamendiego w kierunku Rodriego.