
To, że w oburzającą sprawę zaangażowane było otoczenie prezydenta Donalda Trumpa, ba! — nawet on sam — to kpina z tego turnieju. Rzygać się chce — mówi Radosław Kałużny o sprawie Folarina Baloguna. A to nie koniec jego dosadnych komentarzy o mundialu.
Piotr Wołosik: Choćbyśmy do rana rozmawiali, to i tak dojdziemy do wspólnego wniosku — król nadal panuje.
Radosław Kałużny: A nawet łzę uronił, choć nie wiem, czy to królowi przystoi. (śmiech) Leo Messi, bo chyba o nim rozmawiamy, wycierpiał się w meczu z Egiptem, po niestrzelonym w tym spotkaniu karnym sporo kibiców ogłosiło już abdykację króla, a ten — jak zwykle — udowodnił, że w klasyfikacja najlepszych piłkarzy świata jest jednoosobowa, zaczyna się i kończy na jednym nazwisku — Messi. Egipt liczył, że przetrwa, lecz tu się pomylił, choć nie sądzę, iż nie wiedział "z kim tańczy" i że z Argentyną musisz być czujny do końca oraz dać z siebie nieco więcej, niż organizm ci pozwala. Nie udało się, lecz uważam, że Egipcjanie zostaną godnie powitani w ojczyźnie. Odpadli z honorem. Nie dostrzegłem, żeby błagali Argentyńczyków, by ci już nie strzelali. (śmiech)
Wołosik: Kilka dni temu FIFA zrobiła głęboki ukłon wobec współgospodarzy mistrzostw i do meczu z Belgią dopuściła Folarina Baloguna, reprezentanta USA ukaranego w poprzednim meczu czerwoną kartką.
Kałużny: To jest czarna komedia.
FIFA raczej nie zrobiła ukłonu, a głęboko weszła do amerykańskiej… Mniejsza z tym. Na szczęście ten "wałek" odpowiednio podziałał na Belgów, którzy złoili tyłek Amerykanom. To, że w oburzającą sprawę zaangażowane było otoczenie prezydenta Donalda Trumpa, ba! — nawet on sam — to kpina z tego turnieju. Rzygać się chce.
Nie wiem, z jakiego powodu FIFA ograniczyła się do cofnięcia kartki. Przecież mogła od razu wręczyć Amerykanom Puchar Świata albo przynajmniej ogłosić, że mecz przeciwko Belgii będzie finałem, pod warunkiem, że Stany zwyciężą. Początkowo podejrzewałem, że trener USA Mauricio Pochettino zrezygnuje z wystawienia Baloguna, bo jako były piłkarz, a dziś szkoleniowiec powinien wiedzieć, co to jest fair play. Ale skąd. Zaczął coś bredzić o fantastycznej decyzji FIFA.
Wołosik: No błazen.
Kałużny: Albo idiota, który ludzi ma za podobnych sobie. Teraz od żółtej kartki Michaela Olise odwołali się Francuzi i oczywiście dostali figę z makiem. Co tam za ludzie pracują? Mogliby anulować kartkę Francuzowi i nieco uspokoić nastroje, podkreślić, że wszyscy są równi. Ale po co… Lepiej dać kibicom paliwo do tego, by ci uważali FIFA i USA za krętaczy.
PAP/EPA/CHRISTOPHER TORRES
Folarin Balogun
Wołosik: Przytomnie zareagował trener Jürgen Klopp. Powiedział…
Kałużny: Każdy normalny człowiek powinien być oburzony wejściem w brudnych buciorach Trumpa i jego świty w świat piłki. Co takiego powiedział Klopp?
Wołosik: "Jeśli to naprawdę miało miejsce, to jest to szaleństwo. Powiedzmy tylko: to nasza gra, nie ich. Ci dwaj ludzie, którzy obaj nie mają pojęcia o piłce nożnej, nie powinni mieć z tym nic wspólnego". Ci dwaj ludzie to oczywiście Donald Trump oraz szef FIFA Gianni Infantino.
Kałużny: Na miejscu Belgów, dopóki nie rozpoczną spotkania ćwierćfinałowego, miałbym obawy, czy za chwilę Amerykanie nie nakażą powtórzyć meczu albo wspólnie z FIFA ustalą, że awans należy się jednak USA, bo coś tam na nich znajdą.
Wołosik: Zaczęliśmy od króla, a skończymy na tym, który bywał blisko tego tytułu — Cristiano Ronaldo. Przegrane spotkanie z Hiszpanami było jego ostatnim w mistrzostwach świata, a występował w nich od 2006 r.
Kałużny: 41 lat, metryki nie oszukasz. Różnica między Portugalczykiem a Messim polegała — mam na myśli ten turniej — na tym, że Leo ciągnie swój zespół, zaś Ronaldo był przez swoją ekipę ciągnięty. Cristiano bez dwóch zdań był wielkim piłkarzem, lecz z naciskiem na słowo "był". Wydaje mi się, że nieprędko doczekamy się takiej rywalizacji jak Messiego z Ronaldo. Ona dosłownie rozpalała cały kibicowski świat. Ze starszych piłkarzy moją uwagę zwrócił Romelu Lukaku. Belg, któremu dawno temu stuknęła trzydziestka, nie strzela focha, bo jest rezerwowym. Gdy wychodzi z ławki, jak to się mówi, "robi robotę". Poprzedni mundial kompletnie mu nie wyszedł, w tym pokazuje klasę piłkarską i osobistą. Warto zwracać uwagę na takich sportowców i zwyczajnie trzymać za nich kciuki. A za Belgów, po kretyńskiej decyzji FIFA, kciuki trzymał cały świat, wyłączając Amerykę.