
Lionel Messi jest najlepszym strzelcem w dziejach mundiali. To nie koniec jego rekordów. Wiele z nich może zresztą w najbliższych dniach wyśrubować bardziej.
Najwięcej goli — 18. Najwięcej rozegranych meczów — 28. Najwięcej odniesionych zwycięstw — 18. Najstarszy zdobywca hat-tricka — kiedy strzelał trzy gole Algierii (3:0), miał 38 lat i 359 dni. Lionel Messi ustanawia kolejne rekordy piłkarskich mistrzostw świata, a tym razem o jego umiejętnościach przekonali się Austriacy, którzy po dwóch bramkach kapitana reprezentacji Argentyny ponieśli porażkę 0:2. Po dwóch kolejkach mundialu coraz mniej wątpliwości (o ile ktokolwiek jeszcze takie ma?), że oglądamy popisy najlepszego piłkarza wszech czasów. Ale mimo wszystko nie można nie docenić, jak doskonałe środowisko stworzono mu w kadrze narodowej za selekcjonera Lionela Scaloniego.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
— Staramy się wykonywać wiele podań, przemieszczać akcje z jednej strony boiska na drugą, by stworzyć przestrzeń dla Leo, aby mógł odbierać piłkę w ostatniej tercji murawy i tam wyczyniać tę magię, którą zawsze wyczynia — powiedział środkowy pomocnik Enzo Fernandez.
Oto dlaczego wreszcie, tak naprawdę na stare lata, Messi może spełniać oczekiwania milionów rodaków i w kadrze grać tak, jak kiedyś robił to w Barcelonie. Scaloni z bardzo utalentowanego pokolenia stworzył uporządkowany, zorganizowany zespół, który wie, jak wykorzystać atuty swojego najmocniejszego ogniwa. W przeszłości pomysł Albicelestes na mecz ograniczał się do oddania futbolówki Messiemu i niech ten coś zrobi. Coś wykreuje. Coś wyczaruje. I kiedy nie był w stanie, bo przecież jednak futbol to sport zespołowy, w kraju wrzało. Dlaczego inaczej prezentuje się w klubie, a inaczej w drużynie narodowej?! Jak to tak?! Nie zależy mu!
Tyle że w Barcelonie funkcjonował w odmiennym środowisku, a już szczególnie tak było wraz z upływem czasu. W Dumie Katalonii nie musiał brać na siebie gry zawsze i wszędzie, tylko spokojnie dreptał i czekał na odpowiedni moment do wzięcia piłki i napędzenia akcji. Ten moment nadchodził dzięki kolegom, którzy odpowiednio się poruszali i podawali, w ten sposób stwarzając miejsce dla Argentyńczyka. — W trakcie meczu mentalnie mapuje każdą przestrzeń, każdą chwilę. Sprawia wrażenie, jakby spacerował, jakby się włóczył, i jest chyba zawodnikiem, który biega najmniej, ale kiedy piłka do niego dociera, ma pełny obraz przestrzeni i czasu, wie, kto gdzie jest. I nagle: bum! — obrazowo tłumaczył w 2016 r. Pep Guardiola, trener Barcelony w latach 2008-12.
ZUMA / newspix.pl
Leo Messiemu pomaga cały zespół
I faktycznie, Messi z reguły biegał najmniej, ale właśnie tak stwarzał sobie miejsce do gry. Zbadali to Javier Fernandez (dział naukowy Barcelony) i Luke Bornn (Sacramento Kings, Simon Fraser University), a wnioski opisali w artykule "Wide Open Spaces: A statistical technique for measuring space creation in professional soccer" (nie został przetłumaczony na język polski). Analizowano, w jaki sposób zawodnicy w spotkaniu Villarreal — Barcelona (1:1, starcie ze stycznia 2017 w ramach LaLigi) kreowali sobie przestrzeń — aktywnie (biegnąc w tempie powyżej 1,5 m/s) czy pasywnie (poruszając się w tempie poniżej 1,5 m/s, czyli po prostu truchtając lub idąc). Messi niemal 67 proc. miejsca stworzył sobie pasywnie, zdecydowanie najwięcej w ekipie wówczas prowadzonej przez Luisa Enrique. Słowem, reszta była aktywna, by on mógł pasywnie kreować sobie miejsce do wyczyniania magii, jak określił to Fernandez.
I za kadencji Scaloniego nareszcie mniej więcej to samo może robić w reprezentacji. Z Algierią przebiegł przez 80 minut ledwie 6,8 kilometra (oficjalne dane FIFA), z czego tylko 62 metry sprintem (tempo powyżej 25 km na godz.), za to aż ponad 4,1 kilometra w najlepszym wypadku przetruchtał (maksymalne tempo 7 km na godz. albo 1,94 m/s) i stanowi to niemal 61 proc. ogółu pokonanego dystansu przez kapitana Albicelestes. Z Austrią przez całe spotkanie odpowiednio przebiegł 7,9 kilometra, niecałe 95 metrów sprintem, aż 4,9 kilometra truchtem i to jest niecałe 63 proc. całości. Jak kiedyś w Barcelonie. Efekt? Piorunujący — pięć goli, a przecież jeszcze zmarnował rzut karny (trzeci raz na mundialu — to też rekord; wykonywał siedem prób — rekord), więc niewiele brakowało do drugiego hat-tricka.
Naprawdę nieprzypadkowo Messi zaczął tak błyszczeć za rządów Scaloniego. Bez niego na ławce w 19 występach w mistrzostwach świata strzelił sześć goli. Z nim — w dziewięciu meczach mundiali zdobył 12 bramek. A przecież w momencie pierwszego spotkania — z Arabią Saudyjską (1:2) w Katarze w listopadzie 2022 — miał już 35 lat.
Imago / newspix.pl
Lionel Scaloni
W ostatnich sześciu potyczkach strzelał przynajmniej jednego gola i tym samym dołączył do dwóch zawodników, którzy osiągali taką samą serię — Francuza Justa Fontaine’a (1958 r.) oraz Brazylijczyka Jairzinho (1970). Biorąc pod uwagę, że przed mistrzami świata najłatwiejszy grupowy rywal — Jordania — całkiem możliwe, że Messi pobije kolejny rekord.
— Czuję ogromne wsparcie ze strony tej drużyny, która gra wspaniały futbol i ma niesamowitych zawodników zarówno w ataku, jak i w obronie. To zespół budowany latami, który rywalizuje i nigdy nie dostaje niczego na tacy — powiedział argentyński kapitan po triumfie nad Austriakami.
Czy tę ekipę stać na obronę tytułu? Coraz więcej na to wskazuje. Szczególnie z tak dysponowanym Messim. Stąd nic dziwnego, że sami zawodnicy znacznie odważniej mówią o perspektywie drugiego mistrzostwa świata z rzędu. — Co mam do powiedzenia kibicom? Że spróbujemy zrobić to znowu! — zapowiedział Rodrigo De Paul.
Humorów zwycięzcom nie popsuła nawet kontuzja Cristiana Romero, który zresztą od razu stwierdził, że nic się nie stało, najdalej za cztery dni będzie gotowy do gry i nie ma się czym martwić. Jedno jest pewne — mentalnie Albicelestes są bardzo mocni. Ale czy z Messim w takiej formie w składzie może być inaczej?