
— Jak możesz teraz pytać o mentalność? — wściekał się Thomas Tuchel na sugestię dziennikarza, który wskazał na możliwy problem Anglii w meczu z Norwegią (2:1). Selekcjoner i tak zaskoczył, bo chwilę potem otwarcie skrytykował swoją drużynę.
Gdy padło pytanie o mentalność piłkarzy, szkoleniowiec wyraźnie się zirytował i zaczął energicznie gestykulować w stronę reportera. Tuchel już na początku rozmowy podkreślił, że awans cieszy, ale poziom gry pozostawiał wiele do życzenia.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
— Wynik jest fantastyczny. Jesteśmy w najlepszej czwórce, to niesamowite. Ale nie jestem zadowolony z naszego występu — przyznał.
Selekcjoner nie miał wątpliwości, co było największym problemem jego drużyny. — Sami bardzo utrudniliśmy sobie życie. Graliśmy niedbale, popełnialiśmy mnóstwo błędów technicznych, byliśmy zbyt wolni. Mieliśmy dziś szczęście — ocenił bez ogródek.
Najbardziej nerwowy moment wywiadu nastąpił wtedy, gdy dziennikarz zasugerował, że słabsza gra mogła wynikać z problemów mentalnych zawodników.
Tuchel natychmiast przerwał pytanie. — Nie, to nie jest kwestia mentalności — odpowiedział.
Reporter jednak drążył temat, co wyraźnie rozwścieczyło szkoleniowca. — Jak możesz teraz pytać o mentalność? To właśnie jest czysta mentalność! Można ją zabutelkować i sprzedawać. Nie mamy żadnego problemu z mentalnością. Problemem była jakość naszej gry, a nie nastawienie — mówił, żywo gestykulując w stronę dziennikarza ITV.
Mimo krytycznej oceny całego zespołu Tuchel pochwalił kilku piłkarzy, którzy jego zdaniem dali dobrą zmianę. — Morgan Rogers był fantastyczny. Eberechi Eze z minuty na minutę wyglądał coraz lepiej. Im należą się słowa uznania. Ale jako drużyna mieliśmy dużo szczęścia — przyznał.
Nie zabrakło również pochwał pod adresem bohatera spotkania. — Jude Bellingham? Wszystko zostało już o nim powiedziane. Robi to w każdym meczu. To piłkarz światowej klasy — stwierdził.
Na zakończenie selekcjoner zapewnił, że Anglia musi pokazać znacznie więcej w walce o finał mundialu. — Będziemy lepsi. Musimy być lepsi. Teraz jest czas na świętowanie awansu, ale mamy tylko trzy dni. Potrzebujemy zdecydowanie lepszego występu w półfinale — podsumował Tuchel.