
Anders Thomsen sensacyjnie wygrał Grand Prix Szwecji w sobotę w Malilli. Po ceremonii wręczenia pucharów Duńczyk rozebrał się, wsiadł na motocykl i tak celebrował sukces. Niektórzy kibice byli w szoku, ale inni wiedzieli, że to nic nowego, a Thomsen z tego słynie.
Anders Thomsen to tylko zawodnik zapasowy w Grand Prix. Na jego sukces nikt nie stawiał.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Duńczyk dotarł jednak do finału, a w tym pogodził faworytów. Wygrał i to dosłownie jedną ręką.
Po ceremonii wręczenia pucharów Thomsen zdjął kevlar i w samych majtkach wsiadł na motocykl i tak zrobił kilka okrążeń machając do kibiców. Niektórzy byli zszokowani, ale inni wiedzieli, że to powtórka z rozrywki. Thomsen już tak celebrował sukces w 2020 r., gdy wygrał w Gorzowie.
— Mówiłem, że jak jeszcze kiedyś wygram Grand Prix, to zrobię to znowu — mówił do kamer Eurosportu. — Pewne jest jedno. Czekałem stanowczo za długo na ten sukces. Najlepsze jest to, że zanim awansowałem do finału, to w ogóle się tego nie spodziewałem. W turnieju szło mi różnie. W finale znalazłem ustawienia idealne. Znalazłem też prędkość, jakiej nie miałem. Jutro wyjeżdżam na wakacje. W życiu nie spodziewałem się, że będę w takim nastroju — dodał.