
Polscy skoczkowie stracili atrakcyjne kontrakty z firmą, która wycofała się z dyscypliny. Po błyskawicznej decyzji Dawida Kubackiego ogłoszonej przez Słoweńców Biało-Czerwoni zostali przyłapani podczas eksperymentów ze sprzętem. Serwis Sport.pl ujawnia do tego, że zrezygnowali również z polskiego producenta.
Kadra Macieja Maciusiaka przygotowuje się do letniego i zimowego sezonu, w którym kibice liczą na zdecydowanie lepsze wyniki. Obraz ostatnich miesięcy znacząco zakrzywiły sukcesy podczas igrzysk olimpijskich. W związku z wieloma problemami Polacy nie boją się zmian i szukania nowości.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Podczas pierwszych obozów w Niemczech i Austrii skoczkowie szlifują technikę, ale także sporo eksperymentują ze sprzętem. Ten proces z pewnością trwać będzie jeszcze podczas Letniej Grand Prix, w tym podczas konkursów w Wiśle [1-3 sierpnia], ale na początku lata widać już intensywne testy.
O rewolucji można mówić w całym świecie skoków. Z dyscypliny wycofała się bowiem austriacka firma BWT współpracująca z marką Fischer. Słynne narty z różowymi akcentami przeszły już do historii, a to zmusza kolejnych skoczków do zmian. Już wcześniej wydało się, że Dawid Kubacki nawiązał współpracę ze Słoweńcami.
Jak informuje Sport.pl, część polskich skoczków miała ważne kontrakty z firmą BWT, która jako jedna z nielicznych oprócz dostarczania sprzętu wspierała finansowo zawodników. Pula na umowy wynosiła nawet 1,8 mln euro rocznie.
O atrakcyjnych kontraktach z producentów zapomnieć musi nie tylko Kubacki, ale także Piotr Żyła, Paweł Wąsek i Jakub Wolny. W mediach pojawiła się informacja, że zawodnicy zostali już przyłapani podczas obozu z nowymi nartami.
Wspomniany Kubacki i 39-latek "przesiedli się" na firmę Slatnar ze Słowenii. Wiadomo też, że Wąsek jak na razie korzysta ze sprzętu firmy Van Deer. Niewykluczone jednak, że latem dojdzie do kolejnych przetasowań i któryś z Polaków zdecyduje się na zmianę.
Warto dodać, że zawodnicy Maciusiaka mogliby postawić na narty Fischera ze względu na duże podobieństwo do firmy, która do końca minionej zimy współpracowała z austriackim gigantem. Sport.pl nie ma jednak wątpliwości, że przy braku obowiązujących umów Polacy chcą postawić na testowanie nowych rozwiązań.
Taka strategia dotknęła także polską markę butów. Nagaba jak na razie poszła w odstawkę, a w kadrze A przeważają obecnie rozwiązania z firmy Rass. To marka wychwalana przez Stefana Horngachera, który wrócił do Polski w roli koordynatora ds. szkolenia w Polskim Związku Narciarskim.