
29 sierpnia na PGE Narodowym w Warszawie odbędzie się finał Drużynowego Pucharu Świata na żużlu. Polska powalczy już o dziesiąty triumf w tych rozgrywkach. Wielu kibiców, ekspertów oraz dziennikarzy zastanawia się nad składem, jaki wydeleguje Stanisław Chomski.
Przypomnijmy, że Chomski objął kadrę przed tym sezonem i wraca do niej po 20 latach przerwy. W 2005 roku świętował z reprezentacją historyczny, bo pierwszy triumf w DPŚ. Od tamtej pory biało-czerwoni sięgali po zwycięstwo dziewięciokrotnie. Siedmiokrotnie pod wodzą Marka Cieślaka i trzy lata temu za kadencji Rafała Dobruckiego.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Dwie dekady temu Chomski nie bał się powołać do kadry Runego Holtę, co spotkało się z wieloma dyskusjami. Norweg z polskim paszportem okazał się jednak strzałem w dziesiątkę i walnie przyczynił się do złota, podobnie jak przy dwóch kolejnych okazjach. Teraz aż takich kontrowersji być nie powinno, ale zdaniem Chomskiego nie da się wszystkim dogodzić.
— Powołując zawodników na finał DPŚ w 2005 roku też nie wszystkie nazwiska wszystkim pasowały, a finalnie skończyło się bardzo dobrze. I nie tylko Rune Holta, bo w dobrej formie był wówczas lokalny zawodnik Tomek Gapiński i też były takie sugestie, żeby go powołać. Cóż, na kogoś będzie trzeba postawić. Na sześć dni przed zawodami ta ostateczna piątka musi być już podana. Na pewno może być tak, że ktoś będzie ją widział inaczej. Ja jednak jestem otwarty na różne uwagi, które dochodzą z zewnątrz — od kibiców, ekspertów, ale przede wszystkim od trenerów, teamów i ludzi, z którymi pracuję w kadrze — przyznał doświadczony szkoleniowiec.
Ostatnio na PGE Narodowym w Warszawie odbyła się oficjalna konferencja prasowa reprezentacji Polski przy okazji zbliżającego się finału DPŚ. Wśród obecnych byli Bartosz Zmarzlik, Kacper Woryna, Przemysław Pawlicki, Piotr Pawlicki, Patryk Dudek i Dominik Kubera. Nie jest jednak powiedziane, że akurat z tego grona Chomski musi wybierać skład. W gronie zainteresowanych są jeszcze m.in. Maksym Drabik i Maciej Janowski.
— Oczywiście, bo są w tej szerokiej kadrze. Trzeba otwierać się szeroko. Żużel jest takim sportem, że forma to jedno, ale wynik zależy też od dyspozycji sprzętowej. Ktoś może coś znaleźć, co będzie funkcjonowało. Widzimy to np. u Jana Kvecha, który w pierwszej lidze jeździ bardzo dobrze, ale też pojechał dobrze w eliminacjach SEC, a i w Grand Prix nie wozi ogonów. Coś się u niego zgrało. Jak długo to potrwa? To jest niewiadoma i to może być właśnie to, co będzie warunkować dobór do tej ścisłej piątki — deklaruje Chomski.
Obecnie pewniakiem do składu może być jedynie Bartosz Zmarzlik. W wysokiej formie w PGE Ekstralidze jest Piotr Pawlicki, a przyzwoicie spisują się Dudek i Woryna, od których minimalnie pod względem średniej biegowej lepszy jest Janowski. W trudnej sytuacji znalazł się natomiast Kubera, który dopiero wraca po kilkutygodniowej pauzie spowodowanej kontuzją.
— Byłem zbudowany jego postawą w eliminacjach Grand Prix. Ten poziom był już wysoki i nieudane wyścigi, które mu się zdarzały, były znikome. Niestety, przydarzył się pech i złamał obojczyk. Przede wszystkim trzeba dać mu spokój. Jest w kadrze, jest z nami i ma takie same szanse jak każdy inny, bo jeszcze nie wybieramy tej piątki — zaznaczył Chomski.