
Na początku północnoamerykańskiego turnieju wydawało się, że Górnik Zabrze może zyskać na wylosowaniu Fenerbahce w kwalifikacjach Ligi Mistrzów. Wyniki niespecjalnie układają się jednak po jego myśli.
Aż siedmiu z 11 piłkarzy Fenerbahce powołanych do kadr narodowych na mistrzostwa świata w USA, Kanadzie i Meksyku na co dzień reprezentuje barwy Turcji. Drużyna znad Bosforu przed rozpoczęciem zmagań była typowana do roli czarnego konia, co mogło cieszyć kibiców Górnika liczących na długi pobyt zawodników pierwszego tegorocznego europejskiego przeciwnika poza klubem. Po udanym występie na Euro 2024 zwieńczonym awansem do ćwierćfinału (1:2 z Holandią), Turcja miała być czarnym koniem turnieju w Ameryce Północnej, jednak zamiast tego niespodziewanie szanse na wyjście z grupy już po dwóch kolejkach. Fenerbahce szybko odzyska więc swoich zawodników, którzy będą mieć czas na przygotowania do rywalizacji z wicemistrzem Polski.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Siedmiu piłkarzy w reprezentacji Turcji, dwóch w Brazylii oraz po jednym we Francji oraz Portugalii to powołania, z jakich przed rozpoczęciem tegorocznych mistrzostw świata cieszyła się drużyna Fenerbahce. Na starym kontynencie jest co prawda kilkanaście klubów reprezentowanych liczniej podczas północnoamerykańskiego turnieju, jednak dwucyfrowa liczba wskazań z ekipy wicemistrza Turcji i tak robi wrażenie.
IMAGO/NEWSPIX.PL / newspix.pl
Selekcjoner reprezentacji Turcji Vincenzo Montella
Dobry wynik kadry Vincenzo Montelli na MŚ mógł mieć wpływ na pierwszy tegoroczny dwumecz Górnika Zabrze w kwalifikacjach europejskich pucharów, bo początek rywalizacji w 2. rundzie kwalifikacji Ligi Mistrzów właśnie z Fenerbahce zaplanowano raptem trzy dni po finale turnieju w New Jersey. Czasu na przygotowania dla większości tureckich reprezentantów będzie ostatecznie zdecydowanie więcej, a w Zabrzu liczyć mogą już tylko na pojedyncze absencje z pozostałych wymienionych reprezentacji, które radzą sobie zdecydowanie lepiej niż Turcja.
Co ważne, do liczby jedenastu zawodników Fenerbahce wybranych do kadry na tegoroczne mistrzostwa świata zaliczamy również Edsona Alvareza, który w minionym sezonie był wypożyczony do Stambułu z West Hamu z opcją wykupu, a także Irfana Kahveciego.
Ten ostatni wiosną reprezentował barwy Kasimpasy, co dało mu powołanie na mundial, jednak wiadomo już, że planuje powrót do macierzystego klubu, bardzo ponowne zatrudnienie Ismaila Kartala. Wcześniej pod wodzą tego szkoleniowca w Fenerbahce wypracował rewelacyjny bilans 21 goli oraz 16 asyst w 60 meczach i z pewnością będzie liczył na powrót do tak imponującej efektywności w nadchodzących rozgrywkach.
IMAGO/NEWSPIX.PL / newspix.pl
Irfan Kahveci
Wczesny termin rywalizacji w 2. rundzie kwalifikacji Ligi Mistrzów może pozostać wyzwaniem dla rywala wicemistrza Polski, jednak nie tak dużym, jak mogłoby się wydawać, co raczej zamyka temat ewentualnej przewagi, jaką teoretycznie zyskiwaliby Zabrzanie. Teraz całkiem realnie można otworzyć dyskusję na temat tego, na ile podrażnieni po nieudanych mistrzostwach świata będą zawodnicy Fenerbahce w pierwszej klubowej rywalizacji nowego sezonu, a co za tym idzie, o ile wzrośnie ich ofensywna jakość w rywalizacji z Górnikiem.
Trener Michal Gašparik, dla którego będzie to pierwsze spotkanie z europejskimi rozgrywkami innymi niż Liga Konferencji, trafił już na języki tureckich kibiców po jednej z wypowiedzi na początku okresu przygotowawczego swojego zespołu. Słowacki szkoleniowiec stwierdził, że Fenerbahce nigdy nie słynęło z solidności pod względem systemowym, a jego jakość opiera się głównie na gwiazdach oraz indywidualnej jakości.
Mateusz Sobczak / PressFocus / newspix.pl
Trener Górnika Michal Gašparik
Wylosowanie wicemistrza Turcji będzie poważnym sprawdzianem europejskich możliwości Zabrzan, jednak dużego pola manewru w ubiegłotygodniowym losowaniu nie było, bo drugą opcję w ścieżce niemistrzowskiej stanowił austriacki Sturm Graz. Sam powrót Górnika do europejskich pucharów jest już wielkim wydarzeniem dla kibiców czternastokrotnego mistrza Polski i powrotem do pięknej przeszłości, kiedy okraszone wielkimi sukcesami występy na arenie międzynarodowej dla wszystkich przy Roosevelta były codziennością.
Górnik za takimi wieczorami mocno się stęsknił, a start od 2. rundy kwalifikacji LM daje realną szansę rozegrania jesiennej fazy ligowej w którymkolwiek z europejskich pucharów (wystarczy do tego jeden wygrany dwumecz). Nienajgorszym wyjściem wydaje się również układ rywalizacji z Fenerbahce, w którym Zabrzanie najpierw pojadą nad Bosfor, a o kwestii awansu zadecyduje mecz na stadionie przy Roosevelta.
ABACA /Newspix.pl / newspix.pl
Fenerbahce w poprzednim sezonie wywalczyło tytuł wicemistrza Turcji
Nawet gdyby wicemistrz Turcji ostatecznie ucierpiał na mundialowych powołaniach, i tak będzie dysponował składem, który postawi go w roli zdecydowanego faworyta dwumeczu z Górnikiem. Nie chodzi jedynie o najświeższe wspomnienia z europejskiej rywalizacji (Fenerbahce w poprzednim sezonie dotarło do 1/16 finału Ligi Europy), ale również aktualne ruchy, bo turecki klub w cieniu mistrzostw świata, pracuje nad wartościowymi wzmocnieniami.
Dość powiedzieć, że tylko w czerwcu rywal Zabrzan wydał około 33 milionów euro tylko na dwóch napastników — Kosowianina Vedata Muriqiego z Mallorki, a także młodziutkiego Gwinejczyka Sidiki Cherifa z Angers SCO (on był wypożyczony do Fenerbahce już w rundzie wiosennej na zasadzie wypożyczenia z zapisem obowiązkowego wykupu).
Takie ruchy, zarówno pod względem finansowym, jak i sportowym, pokazują przepaść dzielącą turecki i polski klub przed rywalizacją w 2. rundzie kwalifikacji Ligi Mistrzów, jednak piłka niejednokrotnie pokazała już, że nie musi być to czynnik decydujący. Górnik pod wodzą Gašparik dostatecznie solidnie sprawdził się na krajowym podwórku (poza srebrnymi medalami był przecież jeszcze zdobyty Puchar Polski po finale na PGE Narodowym z Rakowem Częstochowa), że zasłużył również na europejską weryfikację.
Dodatkowo perspektywa rywalizacji z utytułowanym tureckim przeciwnikiem wzbudza wśród kibiców z Zabrza o wiele większe zainteresowanie niż poprzedni europejscy rywale (Zaria Balti i AS Trencin), którzy przyjeżdżali na Górny Śląsk w 2018 roku, kiedy Górnik prowadzony przez Marcina Brosza ostatni raz walczył o jesień w zasadniczej części międzynarodowych rozgrywek.