
Jakub Kamiński może błyskawicznie wywalczyć sobie miejsce w podstawowym składzie Benfiki Lizbona. Portugalski dziennik "A Bola" informuje, że po poważnej kontuzji Jadena Umeha polski skrzydłowy jest obecnie głównym kandydatem do gry od pierwszej minuty w najbliższym meczu ze St. Gallen.
Według portugalskich mediów sytuacja kadrowa Benfiki na skrzydłach stała się bardzo trudna. Umeh doznał poważnego urazu po ostrym wejściu Emersona Royala w spotkaniu z Flamengo i będzie pauzował nawet przez trzy miesiące. To sprawia, że trener Marco Silva musi szukać nowych rozwiązań.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Jak podkreśla "A Bola", Kamiński trafił do Lizbony dopiero na początku ubiegłego tygodnia, jednak brak alternatyw na bokach ofensywy sprawia, że jego debiut w wyjściowym składzie przeciwko St. Gallen jest niemal przesądzony. Portugalscy dziennikarze piszą wręcz, że Polak zostanie "rzucony na głęboką wodę".
Problemy kadrowe Benfiki są znacznie szersze. Gianluca Prestianni musi pauzować za zawieszenie w europejskich pucharach, natomiast Andreas Schjelderup, Dodi Lukebakio i Fredrik Aursnes otrzymali dodatkowy urlop po występach na Klubowych Mistrzostwach Świata i nie będą gotowi na pierwsze mecze eliminacji Ligi Europy. Do dyspozycji szkoleniowca pozostaje więc bardzo ograniczona liczba skrzydłowych.
Marco Silva przyznał po spotkaniu z Flamengo, że jeszcze przed sprowadzeniem Kamińskiego Benfica praktycznie nie miała odpowiednich opcji na skrzydłach.
— Przed przyjściem Kamińskiego nie mieliśmy nawet rozwiązania na skrzydła na pierwszy mecz. Ustawienie tam Rafy mogło być jedynie doraźnym wyjściem — powiedział trener Benfiki, cytowany przez "A Bolę".
Kamiński zdążył już zadebiutować w barwach portugalskiego klubu podczas towarzyskiego meczu z Flamengo. Polak pojawił się na boisku po przerwie i zaprezentował się z dobrej strony, zbierając pozytywne oceny za zaangażowanie oraz grę w defensywie. Teraz wiele wskazuje na to, że już w kolejnym spotkaniu otrzyma szansę od pierwszego gwizdka.