
Betard Sparta Wrocław zgodnie z oczekiwaniami pokonała u siebie Gezet Stal Gorzów w ramach zaległego meczu z 8. kolejki PGE Ekstraligi. Gospodarze wygrali we wtorkowy wieczór 51:39. Piotr Protasiewicz zwraca uwagę na postawę swoich juniorów i mówi o powrocie do treningów Mikkela Andersena.
Obie drużyny przystąpiły do tego meczu poważnie osłabione. W ekipie Sparty zabrakło Daniela Bewleya oraz Mikkela Andersena, natomiast po stronie Stali pauzowali Jack Holder i Adam Bednar. Siła rażenia była zdecydowanie większa po stronie miejscowych, tym bardziej, że zastosowali za Brytyjczyka zastępstwo zawodnika.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Gorzowianie dzielnie walczyli, ale ostatecznie musieli uznać wyższość Wrocławian, którzy w drugiej części zawodów wypracowali bezpieczną przewagę. Dzięki temu Protasiewicz mógł częściej korzystać z usług juniorów.
— Jesteśmy w takiej fazie sezonu, że każdy mecz jest bardzo ważny. W tabeli panuje duży ścisk. Zgubiliśmy punkty w Zielonej Górze, aczkolwiek nie mamy pełnego składu i brakuje tej pełnej mocy. Pamiętajmy też, że Gorzów przyjechał mocno osłabiony, a dobrze wiemy, jak się jeździ bez liderów. Cieszą trzy duże punkty. Końcówka lepsza w wykonaniu naszych młodzieżowców, bo początek był słaby, a ich punktów będziemy potrzebować, bo nie przewiduję drugiego takiego spotkania. Potrzebna jest cała drużyna w dobrej formie, ponieważ przy zastępstwie zawodnika margines błędu jest bardzo mały i każdy punkt jest bezcenny — powiedział menedżer Sparty w rozmowie z klubowymi mediami.
Zespół ze stolicy Dolnego Śląska następny mecz pojedzie 26 czerwca, kiedy podejmie Bayersystem GKM Grudziądz. Niewykluczone, że w tym spotkaniu w barwach gospodarzy pojawi się Mikkel Andersen.
— Mikkel wraca w czwartek do treningów i zobaczymy, jak będzie wyglądał. Chciałbym mieć zapas juniorów, aby mogli jechać najlepsi. Akurat przeciwko Stali była możliwość, aby ci młodzieżowcy pojeździli więcej. Szczęście, że tak się poukładało, bo gdyby był mecz na styku, to jechaliby seniorzy. Wówczas kończąc zawody w takim stylu, to sprawia, że głowa "siada". Udało im się jednak ruszyć i zaczęli się lepiej ścigać na tle rywali. Nikoś (Nikodem Mikołajczyk — przyp. red.) pojechał bardzo dobre zawody, jak na taką przerwę. Zmienił motocykl po drugim wyścigu i ewidentnie było widać iskrę oraz chęć do jazdy — rzekł Protasiewicz.