
Za nami kolejny dzień wypełniony zmaganiami o drużynowe mistrzostwo Polski juniorów. Dwanaście zespołów wzięło udział w trzech turniejach rozegranych we Wrocławiu, Częstochowie i Krakowie. W dwóch pierwszych najlepsze okazały się drużyny gospodarzy, a w stolicy Małopolski triumfowała Abramczyk Polonia Bydgoszcz.
Zdecydowanie najbardziej zaciętą rywalizację oglądaliśmy w Krakowie. Fantastyczną walkę o zwycięstwo, do ostatniego wyścigu, toczyły zespoły z Bydgoszczy i Gorzowa.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Polonia przechyliła szalę zwycięstwa na swoją korzyść, ponieważ w pięciu ostatnich wyścigach zdobyła 14 z 15 możliwych punktów. Gryfom nie przeszkodził nawet brak Wiktora Przyjemskiego, a decydujące zwycięstwo w ostatnim biegu dowiózł najlepszy tego dnia Kacper Andrzejewski (14 punktów).
W ekipie gorzowskiej warto zauważyć, że każdy z zawodników zakończył mecz z dwucyfrowym dorobkiem punktowym, ale do końcowego triumfu zabrakło dwóch oczek. W rywalizacji o wygraną nie liczyły się ekipy z Łodzi i Krakowa.
Zdecydowanie mniej emocji dostarczyły turnieje we Wrocławiu i w Częstochowie. W obu przypadkach wygrywali gospodarze z przewagą bliską lub przekraczającą 20 punktów. Jedyny komplet tego dnia zapisał Marcel Kowolik, który w ostatnim czasie stracił miejsce w składzie Sparty Wrocław. Być może zawodnik wziął sobie do serca słowa Piotra Protasiewicza.
— To nie jest żadna tam lekcja wychowawcza czy żadne udowadnianie. Po prostu są sytuacje, na które sobie nie pozwolę i to jest dla jego dobra. Naprawdę. Ja trzymam za niego mocno kciuki, bardzo mu kibicuję i dużo zrobiłem dla niego i oczekuję, żeby też trochę więcej tej pracy włożył, bo jest w takim wieku, w okresie swojej przygody żużlowej, bo to jeszcze do kariery daleka droga. Ale jeśli chce być zawodnikiem w przyszłości czołowym, co najmniej w polskiej lidze, no to musi zmienić podejście do sportu — mówił Protasiewicz przed meczem Sparty z Fogo Unią Leszno w 11. kolejce PGE Ekstraligi.