
Argentyńczycy pokonali Anglię (2:1)w walce o finał mistrzostw świata i w niedzielę, 19 lipca, będą bronić tytułu wywalczonego w 2022 r. Na swojej drodze do Nowego Jorku napotkali jednak na problemy i wylecieli z Atlanty z kilkugodzinnym opóźnieniem.
Kiedy wydawało się, że Argentyna pożegna się z marzeniami o obronie mistrzowskiego tytułu, pokazała swoją największą siłę. Do wyrównania w 85. minucie meczu doprowadził Enzo Fernandez, a Lautaro Martinez przypieczętował zwycięstwo mistrzów w doliczonym czasie gry. W czwartek podopieczni Lionela Scaloniego wylecieli do Atlanty, ale wcześniej musieli się zmierzyć z niemałym problemem.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Argentyńczycy z powodu burzy wylecieli z Atlanty kilka godzin później, niż było to planowane. Po przyspieszeniu procedury uzyskania zgody władz drużyna mogła polecieć na miejsce niedzielnego finału.
W czasie oczekiwania na konieczne zgody dotyczące lotu drużyna schroniła się w hotelu obozu treningowego, a w Nowym Jorku zameldowała się bardzo późno. W piątek ma jednak odbyć trening w pobliżu stadionu, na którym odbędzie się mecz o tytuł.
Niesprzyjająca pogoda i pożary lasów w Kanadzie i stanie Illinois sprawiają, że kibice drżą o to, czy finał mundialu 2026 odbędzie się planowo. To będzie zależało od wskaźnika jakości powietrza AQI, który w ostatnich godzinach drastycznie się zmienia.
Finał mundialu 2026 zaplanowano na niedzielę 19 lipca, na godz. 21.00. Na relację ze starcia Hiszpania — Argentyna zapraszamy do Przeglądu Sportowego Onet.