
Tom Brennan z pewnością zupełnie inaczej wyobrażał sobie trwający sezon. Brytyjczyk na początku rozgrywek otrzymał zaledwie trzy szanse i od tamtej pory całkowicie zniknął z zestawienia Abramczyk Polonii Bydgoszcz. Słabsza postawa Aleksandra Łoktajewa w ostatnim spotkaniu dawała mu złudną nadzieję na zmiany w składzie.
Aleksander Łoktajew musiał wykazać się ogromną cierpliwością na początku sezonu. Potężna nadwyżka zawodników w kadrze faworyta Metalkas 2. Ekstraligi sprawiła, że Ukrainiec długo czekał na swoją kolej.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Niesatysfakcjonująca jazda Toma Brennana otworzyła mu ostatecznie drzwi do pierwszego składu. Doświadczony 32-latek ciężko pracował na treningach, nie myśląc nawet o pobieraniu "postojowego". Od momentu wejścia do zestawienia miejsca już nie oddał, a obecnie może pochwalić się najwyższą średnią ze wszystkich obcokrajowców w bydgoskiej drużynie.
Ostatni pojedynek z zespołem Moonfin Magnus Ostrów kompletnie nie ułożył się po myśli Ukraińca. Łoktajew dwukrotnie zamykał stawkę, a następnie zanotował bardzo groźnie wyglądający upadek, po którym został wykluczony. Tego dnia na torze już się nie pojawił. Taki rozwój wydarzeń mógł sugerować powrót Toma Brennana, zwłaszcza że Abramczyk Polonia Bydgoszcz wygrała już rundę zasadniczą i może w spokoju przygotowywać się do fazy play-off.
Włodarze klubu pozostają jednak absolutnie nieugięci. Jerzy Kanclerz w rozmowie z "Gazetą Pomorską" jasno określił plany kadrowe na najbliższe spotkanie w Poznaniu, definitywnie zamykając temat roszad.