
Pięć razy sięgnął po tytuł żużlowego mistrza świata. Dwa razy w drużynie i trzy razy indywidualnie, co uczyniło go najbardziej utytułowanym Brytyjczykiem w historii tego sportu. Mając ledwie 35 lat na karku, teoretycznie mógłby jeszcze przynajmniej dziesięć lat się ścigać, ale w sobotę Tai Woffinden powiedział "koniec" i niespodziewanie ogłosił swoje przejście na sportową emeryturę.
— Definitywnie skończyłem. Wczorajszy dzień był dla mnie bardzo emocjonujący. Czytałem komentarze i chyba z piętnaście razy się rozpłakałem. Może więcej — przyznał w rozmowie z Łukaszem Benzem przed kamerą Canal+ Sport 5.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
— Kiedy przez tyle lat byłem w trybie jeździeckim, nigdy nie patrzyłem na moją karierę z innego punktu widzenia. Dlatego to wsparcie, które otrzymałem po ogłoszeniu decyzji o zakończeniu kariery, było dla mnie czymś niesamowitym. Po raz pierwszy tak naprawdę zrozumiałem to wsparcie ze strony kibiców, tę miłość i szacunek od całego żużlowego świata — dodał Brytyjczyk.