
Wybrzeże Gdańsk jest liderem Krajowej Ligi Żużlowej. Większość zawodników prezentuje się naprawdę dobrze, ale są wyjątki. Sztab szkoleniowy na bieżąco reaguje, żeby uniknąć sytuacji z poprzedniego sezonu, gdy awans do Metalkas 2.
Skupmy się na najciekawszym fragmencie wpisu zawodnika. — Jak pewnie już wiecie, w Landshut 40 minut przed meczem dowiedziałem się, że nie dostanę w tym meczu żadnej szansy. Niestety, nie dostałem do tej pory żadnego wyjaśnienia. W tym tygodniu trenowałem, pracowałem przy sprzęcie z mechanikami. Niestety, w meczu z Krakowem u nas na torze również nie dostałem szansy. Na ten moment nic nie wiem. Nie jestem zaskoczony decyzją, bo rozumiem, że walka o skład toczy się codziennie i też chcę o niego walczyć. Jestem zaskoczony tym, jak zostało mi to przekazane — napisał Wysocki w mediach społecznościowych.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Czy trener Lech Kędziora rzeczywiście powinien wyjaśniać Wysockiemu powody swojej decyzji? Każdy, kto ogląda, lub przynajmniej obserwuje wyniki drużyny z Gdańska, wie, dlaczego sztab szkoleniowy zrobił tak, a nie inaczej. Tegoroczne wyniki świeżo upieczonego seniora są... mówiąc łagodnie — bardzo słabe. Sam zainteresowany powinien najlepiej to wiedzieć.
* średnia biegowa 1,125 (na wyjeździe 0,857)
* wygrany 1 z 24 wyścigów
* po prostu słaba jazda
Trener Kędziora raczej nie musi się tłumaczyć zawodnikowi z takimi liczbami. A w żużlu "liczby" mają kluczowe znaczenie.
Prześledźmy jeszcze dokładnie wpis Wysockiego. Nawet w wyższych klasach rozgrywkowych dochodzi do takich sytuacji, że zmieniany zawodnik dowiaduje się, że zostanie zmieniony tuż przed rozpoczęciem spotkania lub już po jego rozpoczęciu. 40 minut przed nie jest jakimś wielkim dramatem. Oczywiście, lepiej jest wiedzieć, na czym się stoi, ale w żużlu takie postępowanie nie jest nowością. Trenerzy często do ostatniej chwili zastanawiają się, jaka taktyka będzie najlepsza.
Do "słów wyjaśnienia" już się odnieśliśmy. Wysocki nie ma w kontrakcie gwarancji startów, nie jest nawet liderem swojej drużyny w KLŻ. Wyniki zupełnie nie bronią. Co więcej, kibice już kilka tygodni temu zaczepiali na X (dawniej Twitter) dyrektora klubu i menedżera zespołu Mariusza Kędzielskiego i domagali się... odstawienia Wysockiego od składu. Więcej TUTAJ. Wtedy działacz wziął w obronę zawodnika. Dał mu czas, ale cierpliwość się skończyła i do Gdańska trafił Mateusz Bartkowiak.
Wspomniany Bartkowiak nawet od razu nie wskoczył do składu. Kolejne szanse otrzymywał Wysocki. Niedługo faza play-off, w której rozstrzygnie się przyszłość Wybrzeża. Nie ma miejsca na pomyłkę. Tym razem Gdańszczanie po prostu muszą wygrać finał i awansować na zaplecze PGE Ekstraligi. Z tego też powodu do skutku doszły dwa niedawna wzmocnienia, bo oprócz Bartkowiaka, do Wybrzeża doszedł jeszcze junior Jan Przanowski.
Praca przy sprzęcie z mechanikami to oczywiście znak, że zawodnik się nie poddaje, tylko ma sportowe podejście i chce poprawić wyniki. Na kolejną szansę na razie musi jednak poczekać. W pierwszych meczach dostał ich sporo, teraz pole do popisu mają Bartkowiak z Przanowskim. W niedzielę w meczu ze Speedway Kraków obaj spisali się znakomicie.
Inna sprawa, że Wysocki opublikował wpis chyba pod wpływem emocji i było to niepotrzebne działanie. Trenerzy nie lubią, gdy takie rzeczy wychodzą na światło dzienne. Podobna sytuacja była rok temu z Krzysztofem Lewandowskim i Piotrem Baronem. Zawodnik powiedział za dużo w wywiadzie i nie wyszło mu to na dobre.
Co na to trener Kędziora? — Mamy zobowiązania wobec sponsorów i kibiców. Bardzo długo czekałem na poprawę wyników Miłosza, ale ta nie nastąpiła. Naszym celem jest awans, nie ma innej opcji. Teraz chcę sprawdzić dyspozycję Mateusza, aby wybrać optymalny skład na najważniejsze spotkania. Na koniec to ja będę rozliczany z wyniku — powiedział nam na temat Wysockiego szkoleniowiec Wybrzeża.
— Podawanie informacji przed samym spotkaniem nie jest u nas niczym nowym. Tak było na początku rozgrywek, tak też było przed rokiem z zawodnikami startującymi z numerem osiem. Miłosz dobrze wiedział, że nie ma zagwarantowanego miejsca w składzie. W Landshut poszliśmy na próbę toru i poinformowałem go o swojej decyzji. Każdy powołany zawodnik musi stawić się na mecz i być gotowym do jazdy. Cały czas wierzę w Miłosza i nie zamykam mu drzwi do składu — podkreślił.
Następny mecz Wybrzeża już w niedzielę (28 czerwca) w Świętochłowicach.