
Piątkowy mecz 11. kolejki PGE Ekstraligi między Fogo Unią Leszno a Betard Spartą Wrocław nie rozczarował. Spotkanie było emocjonujące do ostatniej gonitwy, po której powody do radości mieli przyjezdni, którzy wygrali 46:44. Upust euforii dał Maciej Janowski, który zdaniem wielu zbyt ostentacyjnie cieszył się z wygranej na oczach fanów gospodarzy. — To jest niesportowe zachowanie — komentuje Leszek Demski.
Chodzi o zdarzenie, do którego doszło po ostatnim wyścigu, który zakończył się remisem, co pozwoliło wygrać Sparcie 46:44. Jako pierwszy linię mety przekroczył Brady Kurtz, który wyprzedził Benjamina Cooka i Piotra Pawlickiego. Ostatni przyjechał Janowski, ale to właśnie "Magic" najmocniej cieszył się ze zwycięstwa.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
I nie byłoby to powodem dyskusji, gdyby nie to, że 34-latek zaczął kręcić "bączki" na motocyklu tuż przed nosem fanów Unii. Ci w odwecie rzucali w jego stronę butelkami i atmosfera zrobiła się napięta.
— To nie powinno mieć miejsca i to, że było to po piętnastym biegu, absolutnie nie ma znaczenia. Te zawody jeszcze trwały, zawodnik nie zjechał do parku maszyn, także konsekwencje powinny być wyciągnięte przez sędziego — uważa Demski, który wypowiedział się w magazynie PGE Ekstraligi na antenie Canal+.
Arbiter Paweł Słupski nie ukarał Janowskiego za to zachowanie, ale to nie znaczy, że były uczestnik Grand Prix może spać spokojnie.
— To jest ocena sędziego w tej sytuacji. Nie mieliśmy całego materiału zaprezentowanego, co tam faktycznie się działo, ale co najmniej żółta lub nawet czerwona kartka za takie zachowanie może być, za prowokowanie publiczności. To jest niesportowe zachowanie — podkreśla przewodniczący kolegium sędziów.
Janowski walnie przyczynił się do wygranej Sparty, zdobywając jedenaście punktów i bonus w sześciu startach. Wrocławianie dzięki temu zwycięstwu praktycznie zapewnili sobie udział w fazie play-off.